wtorek, 11 lipca 2017

116 dzień - ostatni list.

Tak strasznie mnie kuje. W środku. Wewnątrz. Starałam się długo trzymać ból za grubymi drzwiami, takimi zamkniętymi na przynajmniej pięć zamków. Długo się starałam i czekałam na dzień, aż strach, ból i cierpienie wyważą wszystko co we mnie piękne. Święta trójca postanowiła przyjść do mnie tego weekendu. Niespodziewanie. Tak, niespodzianki to u nich nic nowego - ale jednak, zdziwienie lekkie było. Choć mówiłam sobie, że to ja mam zrobić pierwszy krok, ja mam być kurna pierwsza - to jednak, nie zdążyłam.

Drogi Nieznajomy, 

Czuć to także móc - kiedyś mi tak powiedziałeś. Zarówno powiedziałeś - wszystko będzie dobrze, będę zawsze, zbudujemy kiedyś domek z drewna, tak nad jeziorem, wiesz Mała. Teraz, gdy stoję w obliczu wyzwania. W momencie, gdy strach przerasta mnie, gdy boję się czy jutro nadejdzie. Ja stoję. Ja jestem. Ale nie jestem przy Tobie. Nie jestem w Tobie. Nie jestem Tobą. Jestem sama i tak pozostanę. Nie ma we mnie miłości. Nie ma uczuć. Jestem raną, a Ty bólem. Schowałam Cię do najstarszego pudła w mojej pamięci. Proszę pozostań tam.
P. 
Zdjęcie: unsplash.co

1 komentarz:

  1. Przeszłość trzeba zamykać. Cholernie boli, ale trzeba. Dasz rade, jesteś silna babka!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest sprawdzany przed publikacją. Obraźliwe komentarze nie zostaną opublikowane.

Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl