piątek, 9 czerwca 2017

84 dzień

Dziś jest dobrze. Znaczy wiadomo - nie do końca. Nigdy nie jest dobrze do końca. Ale choć wszystko się wali wokół mnie, to jednak idę dumna. Pomiędzy mijam wszystkie śmieci, kitowych ludzi, samotne dusze i uczucia, które nigdy nie będą dla mnie osiągalne. Wychodzę powoli z tego gówna. Bardzo wolno, ale to robię. Jaram się swoją chęcią do walki, skąd ona przychodzi? Chciałabym po prostu umieć ją włączyć - samodzielnie. Przychodzi ona jak fala, z czasem jest, innym razem nie ma.

"I try to notice all the new changes. Little changes. And I see them everyday. They're not big. They can change a lot. But I must appreciate them."
Poznałam w końcu imię. Oj tak, przecudowne imię - pełne uśmiechu, pokory, błysku w oku, namiętności (tego nigdy nie zabraknie mu), rozwagi, seksapilu, sensu życia. Imię piękne. Przepiękne. Zaczynające się na Z... Czy już tak nie było? Jakieś imię na "Z" poznałam, prawda? Jak szybko się pojawiło, tak szybko zniknęło. Którego dnia to było? 20? 30?

Imię na Z. Tak... bardzo nie osiągalne dla mnie. Imię przywłaszczone, nieznaczące. Tak dobre, a tak nie dla mnie. Oj, jakie piękne jest to imię.

Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

2 komentarze:

  1. Oj tak, nigdy nie jest dobrze do końca z tym się zgodzę. A moja chęć do walki chyba już dawno pojechała na wakacje.

    http://photodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja niestety miewam w swoim życiu takie fale...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest sprawdzany przed publikacją. Obraźliwe komentarze nie zostaną opublikowane.

Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl