czwartek, 4 maja 2017

48 dzień

Dziś się czuję beznadziejnie. Albo w ogóle się nie czuję. Gdy samochód zbyt szybko pędził przez drogę, miałam przez ułamek sekundy pod niego wskoczyć. Przecież to takie proste, ułatwia wszystko, każdy problem nagle spływa z człowieka i już nigdy nie wraca. Odwagi jednak brak, a chęć do życia choć minimalna pozostaje. W sumie to nie wiem po co, ale nadal jest. Bezsensu, bezsenność. Podobne słowa, prawda? Co do bezsenności ona też niestety wraca. Pamiętam jak do gdzieś 15 dnia nie mogłam spać, 3 godziny nocą to był luksus na jaki organizm mi pozwolił. Później spałam normalnie, przez jakiś czas. A wczoraj, wczoraj znów umierałam wewnętrznie, a dziś chodziłam niczym zombie. Wczoraj mnie dobiło, uderzyło, kazało powstać i jeszcze raz strzeliło z plaskacza. Wczoraj było beznadziejnie. A dziś, dziś jest gorzej. Zdaję sobie sprawę, że muszę się położyć, gdyż z rana czeka mnie solidna podróż, jednakże wiem, że gdy się położę to koszmary wrócą i zmarnuję tylko mój - jeszcze - cenny czas. Co za paranoja. Brak równowagi. Niekończąca się droga, która nie wiem za cholerę gdzie prowadzi. Zło wcielone. Namiastka paranoi. I jeszcze te koszmary. Powróciły, a miało być już tak dobrze, upragniony 50 dzień się zbliża. OMG.
- J. 
Bywajcie!

Zdjęcie: Zbyszek Pocian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest sprawdzany przed publikacją. Obraźliwe komentarze nie zostaną opublikowane.

Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl