środa, 31 maja 2017

Podsumowanie miesiąca: MAJ

Pierwszy post podsumowujący miesiąc co? W sumie w tamtym roku próbowałam takie posty pisać, ale w końcu je pousuwałam, gdyż za dużo działo się wtedy negatywnych rzeczy u mnie i nie do końca chciałam abyście wszystko wiedzieli. W tym momencie jestem bardziej otwarta co do tego i jakoś mam dystans. Nie wiem czy każdy post podsumowujący miesiąc będzie w takiej samie formie napisany, więc nie będę Wam nic obiecywać - po prostu będę pisać.
MAJ

  • ⚘ No to może na początek co się u mnie działo? Maj się w sumie zaczął bardzo dobrze, ponieważ udało mi się zafarbować włosy na rudo co uważam za idealną decyzję. Jakieś 4 lata temu miałam rude włosy (bardziej marchewkowe), no i tak nosiłam je z miesiąc. Oczywiście za każdym razem wracałam do czerni, ponieważ każdy (w tym mój ówczesny chłopak) mówił "Pasuje Ci czerń". No i w sumie pasowała, ale zawsze jakoś tak brakowało mi czegoś. Gdy zrobiłam mój obecny rudy, czerwony, czy jak tam tą mieszankę kolorów nazwać - od razu czułam się lepiej, taka rozpromieniona, no i oczywiście moja samoocena wskoczyło o piętro wyżej. 
  • ⚘ Maj również zacząć się pozytywną popijawą w majówkę - rzecz jasna. 5 dni ciągłego picia - w sumie, nigdy tak nie miałam, na serio - nigdy nie piłam tyle dni z rzędu. Oczywiście to nie było picie do upadłego, ale latanie po różnych pubach, poznawanie nowych ludzi, picie nowych (przepysznych) drinków i próbowanie życia. Tak w maju odżyłam i to całkiem dużo. 
  • ⚘ Tego miesiąca udało mi się również opuścić wiele treningów na siłowni, udało mi się - jakby to było planowane. W sumie lenistwo mnie dopadło, ale jednak schudłam kolejne 2kg. Nie wiem dlaczego, ponieważ miałam o połowę mniej przynajmniej treningów, no i jadłam dużo niezdrowych rzeczy, w sumie zbyt często bywałam w KFC .-. Tak czy owak schudłam 2 kg - a więc wszystko na plus! 
  • ⚘ A no przecież! W Maju odwiedziłam Kraków! Kurcze, to na prawdę mocny miesiąc był! Kraków mi dużo dał. Przede wszystkim napisałam tam 40 stron mojej książki, poznałam kilka bardzo miłych osób (jak na przykład Kamila z którym utrzymuję do tej pory kontakt, a nawet udało mu się niedawno odwiedzić mnie na weekend we Wrocławiu), troszkę zwiedziłam Krakowski rynek, no i miałam czas dla siebie w luksusowym hotelu. Także wyjazd na maksa był udany.
  • ⚘ Zaadoptowałam również 2 kochane szczurki: Justynę i Lunę. Obie oczywiście od razu pokochałam i jestem dumna z siebie, że je wzięłam. Troszczę się o nie każdego dnia i uwielbiam wprost je. Oczywiście nie zapomniałam o moich świnkach morskich, je nadal mam i także kocham ^^
  • ⚘ W Maju spędziłam wiele wieczorów z Marcinem, Radkiem, Bartkiem i Krzyśkiem. W sumie lubię z nimi wychodzić do pubów - przynajmniej zabawa dobrze się rozkręca!
  • ⚘ W tym miesiącu przyjechała do mnie moja przyjaciółka z którą nie miałam kontaktu od 5 lat i na nowo udało nam się z przypadku porozmawiać i tak z dnia na dzień staramy się odbudować naszą relację.
  • ⚘ Poznałam w maju bardziej Kamila, Łukasza, Patrycję, Basię, Krzyśka, Bartka oraz Artura. 
  • ⚘ W maju również przebiłam sobie nosa! Bardzo jestem zadowolona z moich kolczyków i według mnie idealnie mi pasują. No i dodają mi charakteru, takiego pazura. 
  • ⚘ W tym miesiącu płakałam tylko kilka razy, no i za to więcej razy się uśmiechałam. Było o wiele więcej radości niż przez ostatnie - nawet kilka miesięcy. 
  • ⚘ Zakupiłam sobie maszynki do tatuowania, farby i cały potrzebny sprzęt. Zaczęłam naukę tatuażu! Ba! Nawet zrobiłam pierwszy tatuaż sama sobie... w sumie zrobiłam już 4! Dwa serca i dwa napisy. Kurcze, jestem bardzo zadowolona z tego, że wzięłam się w końcu za naukę tatuowania! Łukasz mnie zmotywował, bardzo się cieszę! 
  • ⚘ Odwiedziłam również w końcu moje rodzinne miasto (pierwszy raz od pół roku). Spędziłam trochę czasu z rodziną, poznałam kilka osób (w tym Michała i Amadeusza). Dostałam fajną czapeczkę z daszkiem ^^ No i przypadkiem spotkałam mojego kota, którego kiedyś musiałam oddać do adopcji, a teraz z płaczem mogłam go w końcu przytulić! 

No i to tyle jeżeli chodzi o miesiąc MAJ - w sumie to aż tyle. Dopiero teraz pisząc podsumowanie zobaczyłam jak dużo się wydarzyło, no i faktycznie - powinnam częściej robić takie podsumowania, by móc cieszyć się każdą chwilą!
Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

wtorek, 30 maja 2017

Top 5 książek #1

   No i dziś pora na kolejny post z serii Top 5, ale zanim przejdziemy do niego, chciałabym Was poinformować, że na dniach pojawi się nowa kategoria na blogu. W sumie będą to posty ukazywane raz w miesiącu, zwać się będą "podsumowanie miesiąca" lub coś w tym rodzaju, jeszcze do końca nie wiem. Po prostu będą to wpisy, w których opowiem co się w moim prywatnym życiu działo przez ostatni miesiąc.

Tak czy owak, wracajmy jednak do Top 5. Jak wiecie pojawiła się już nie raz muzyka, były seriale i filmy, dzisiejszy post jest na Waszą prośbę. W sumie bardzo się cieszę, że chcieliście Top 5 - KSIĄŻEK. Dzisiejsze propozycje to moi ulubieńcy, a więc zaczynajmy!
Rupi Kaur - "Mleko i miód"
Bardzo piękna książka, którą udało mi się przeczytać już 2 razy w języku polskim. Postanowiłam jako trzeci raz przeczytać już po angielsku. Jest to książka przede wszystkim dla kobiet. Pokazuje ona wiele aspektów życia, naszej egzystencji. Bardzo dużo wyraża i myślę, że dużo także wymaga od czytelnika. Choć jak wspomniałam ta książka jest pisana dla kobiet to jednak uważam, że każdy mężczyzna powinien ją przeczytać, aby odkryć w dobry sposób płeć piękną i lepiej spojrzeć na to jakie jesteśmy oraz jak my widzimy świat i uczucia.

Barbara Rosiek - "Pamiętnik narkomanki"
Jest to moja ulubiona książka od 5 klasy podstawówki, a więc uwierzcie, że od dawna. W sumie to pierwsza książka o narkotykach jaką przeczytałam. Zakochałam się we wszystkim co w niej jest, dzięki niej bardzo dużo zrozumiałam. Teraz po wielu latach uważam, że to dzięki niej byłam taką odpowiedzialną nastolatką. Pamiętnik narkomanki dużo pokazuję i uważam, że to książka nie tylko dla nastolatków, bo i także dla osób dorosłych, a przede wszystkim dla rodziców, którzy powinni sobie czasami przypomnieć jak to jest być dzieckiem i co się wtedy myśli.

Nicholas Sparks - "Anioł stróż"
Bardzo piękna książka. W sumie przeczytałam ją dopiero niedawno, podczas ostatniej podróży w rodzinne strony. Tak - w pociągu trzeba coś robić. Jest to chyba 7 książka Sparksa jaką przeczytałam i bardzo lubię tego autora, ale to chyba moja ulubiona - jak na razie - jego powieść. Bardzo mi się podoba przedstawienie każdej postaci w tej książce, nawet samego psiaka, który ma jedną z głównych ról w tekście. Myślę, że ta książka też bardziej jest przeznaczona dla Pań - romansidło.

John Green - "W śnieżną noc"
W sumie ta książka ma 3 autorów, ale jako, że Green chyba jest najbardziej rozpoznawalny postanowiłam go tutaj pod nią podpisać. Książki Greena też lubię, choć nie uważam je za tak dobre jak słyszałam, są dobrze napisane, ale jednak nie mają w sobie do końca tego czegoś. W śnieżną noc - ma to "coś", w sumie nie wiem czy to jest kwestia tego, że napisały ją także dwie inne osoby, czy po prostu ta historia mnie zachwyciła. Tak czy owak przeczytałam ją w dwa dni, tak mnie wciągnęła, a więc chyba była, hmmmm, dobra?

Antoine de Saint-Exupéry - "Mały Książę" 
Niestety w moich czasach (jak to strasznie brzmi) to nie była lektura, wtedy najbardziej znany był "Tajemniczy ogród". Jednakże moja siostrzenica miała tę książkę chyba w 3 lub 4 klasie podstawówki, gdy ją czytała na głos w któryś wieczór bardzo mi się spodobała forma jej napisania, aż w końcu sama ją przeczytałam, już chyba 10 razy ją czytałam i za każdym razem mnie zaskakuje swoim pięknem.

I to już? Nawet nie wiedziałam, że tak szybko mogę tego posta napisać! Bardzo się cieszę, że mogłam Wam zaprezentować moje Top 5 książek, niedługo pojawią się kolejne - obiecuję! No i w sumie patrząc na dzisiejsze książki - wszystkie posiadam na własność. Teraz zauważyłam, że każdy egzemplarz mam. Może opowiecie mi o swoich ulubionych książkach? Napiszcie je w komentarzach!
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

Fotografia 010



niedziela, 28 maja 2017

Wstrzymaj rzekę, pozwól mi spojrzeć w Twoje oczy

Też tak macie? Jak się wszystko sypie to na raz. Praca, szkoła, związek, przyjaźń, życie. Wszystko na raz się sypie. Nie jedno po drugim. Po prostu wszystko na raz. W jednej sekundzie całe Twoje dotychczasowe życie zmienia swój kierunek, w sumie traci jakikolwiek kierunek, po prostu przestaje istnieć wszystko na czym Ci zależało, co w Tobie tkwiło od wielu lat, o czym marzyłeś. Najgorsze jest to, że nawet jak coś osiągnąłeś to w tej sekundzie również to tracisz.

I teraz stańmy z myślą - JAK TO KURNA ODBUDOWAĆ.
Myśl mało motywująca. Jednakże jak zauważyliście ten blog nie należy do motywujących. W sumie wręcz przeciwnie. Jednakże jak się bardzo zgłębicie to w tym wszystkim odnajdziecie sens i iskrę, mały błysk, delikatny płomyk i nadzieję, na lepsze jutro.
A więc: Wstrzymaj rzekę, pozwól mi spojrzeć w Twoje oczy.


Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

środa, 24 maja 2017

Cause you're all I want

Spotkałam się twarzą w twarz z moją przeszłością. Wypowiedziałam kilka słów, bardziej lub mniej istotnych. Zrobiłam szklane oczy. Wypiłam jednego drinka, drugiego i trzeciego. Kiedyś miałam dar rozpoznawania dobra i zła, utraciłam go wraz ze złamanym sercem i duszą. Dziś stoję. Rozmawiam z przeszłością. Uśmiecham się do niej. Wspominam stare uśmiechy, potknięcia, pierwsze i ostatnie razy. Klaszczę w dłonie, rozśmiesza mnie. Jestem zadowolona. Dochodzimy do momentu, kiedy przeszłości opowiadam o teraźniejszości oczekując akceptacji i zrozumienia. Dostaję tylko negatywne fale, które odbijają się od mojego świeżo co odbudowanego serca. Odbudowanego to dużo powiedziane, sklejonego? Dlaczego przeszłość jest taka okrutna? Nawet teraz nie potrafi mieć serca i zachować się przyzwoicie, tak jak na czas przystało.
Boli mnie ta myśl. Dlaczego nie można po prostu zapomnieć o przeszłości i iść dalej? Tak po prostu, bez zbędnego bólu, myślenia i rozczarowań. Po co wspominać to co nam się nie udało, co się skończyło lub co gorsza, to co zrujnowało nam lepsze jutro? Dlaczego ludzie łatwiej myślą o przeszłości niż przyszłości? Dlaczego ja się do tych ludzi zaliczam? Wciąż siedzę nocami patrząc z mojego wielkiego okna w gwiazdy i myślę wszystko z serii "co by było gdyby". Dlaczego? Dlaczego nie mogę zamknąć oczu i nie myśleć? To by dużo ułatwiło. W sumie wszystko.

Samotność boli, strasznie boli. Co z tego, że masz tą osobę skoro nie może siedzieć obok Ciebie? A może ta osoba nie istnieje? A może nie wie o Twoim istnieniu? Dlaczego?  

"Cause you're all I want, You're all I need"
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

poniedziałek, 22 maja 2017

Top 5 utworów #4

Na Waszą prośbę przychodzę z kolejnym Top 5, w sumie często mnie o tę kategorię postów prosicie. Postaram się je wrzucać częściej. Kilka osób na grupie napisało mi, bym także dodała coś o grach i książkach - postaram się w najbliższym czasie zrealizować Waszą prośbę. Zapraszam oczywiście na wszystkie posty z tej serii i przypominam o ostatnim #3.
Varius Manx - Ruchome piaski
Nigdy nie byłam wielką fanką tego zespołu, no i w sumie tego rodzaju muzyki. Moja najstarsza siostra, która mnie wychowywała zawsze lubiła i chyba nadal lubi ich muzykę, dzięki temu oczywiście ja znam każdy ich utwór na pamięć. Jako, że przez ostatnie kilka miesięcy przeżyłam bardzo dużo - jak zauważyliście - tekst tej piosenki bardzo przypadł mi do gustu i jest w 100% osobisty. Myślę, że dziewczyną spodoba się!

Stereophonics - I wanna get lost with you
Piękna piosenka, bardzo romantyczna. W sumie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z jedną osobą i przede wszystkim, dlatego znajduje się na tej liście. Słuchając jej robi mi się aż cieplutko na serduszku. Myślę, że każda zakochana osoba powinna ją znać. No i każda osoba, która wierzy w prawdziwą miłość również. 

The Nighbourhood - Sweater weather
W sumie nie poznałam tego oryginalnego utworu jako pierwszy. Na sam początek usłyszałam cover Karoliny Baszak, w którym rzecz jasna się zakochałam. Dopiero niedawno postanowiłam odszukać oryginał, który równie jest idealny, choć nieco w innych klimatach niż podany przeze mnie cover. Warto sobie oba wykonania przesłuchać.

Fisz Emade Tworzywo - Ślady
Ostatnio jakoś bardzo polubiłam tę grupę. W sumie poznałam ich z rok temu? Zakochałam się w ich utworze "Biegnij dalej sam", który niestety nie znalazł się w żadnym Top 5, ale myślę, że to nadrobię. Ślady to utwór pełen rozczarowań i miłości, dziwne połączenie, ale idealne na samotne wieczory.

DiscoPogo - Underground 
Na sam koniec zostawiam coś najlepszego. W tej piosence się zakochałam, jak i w tym zespole. Bardzo polecam Wam każdy utwór w ich wykonaniu, mega chłopaki! W sumie odkąd znam ten kawałek i śpiewam go w domu to nawet moja przyjaciółka zaczęła już go nucić gotując ^^

Kurcze mam w głowie na prawdę dużo kawałków, które chce Wam polecić, czasu mi nawet nie starczy. Już się nie mogę doczekać kolejnego Top 5!
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

niedziela, 21 maja 2017

Złość - dobry odbiór radiowy | 21.05

1| Początek. Czasami wracam do wspomnień. Przypominam sobie dotyk jego zimnej skóry. Przypominam unoszący się kącik jego ust. Przypominam oczy, włosy, zapach, śmiech, płacz, gniew. Wszystko wraca. Fala po fali. Zaczynam żałować. Monotonia mnie zabija. Brak mi jego oddechu. Zaczynam czuć się winna. Za mało mówiłam. Za dużo mówiłam. Za bardzo walczyłam. Zbyt mało walczyłam. Za często płakałam. Brak mi było łez. Za mało byłam. Za mało kochałam. Za mało oddychałam.
Do Ciebie: Wtedy staje czas. W jednej sekundzie widzę wszystkie negatywne rzeczy, które mnie skrzywdziły. Całe te paskudne zło, które we mnie włożyłeś. Ten toksyczny ból. Ten smak rozpaczy i krzyk w mej głowie. Te toksyczne emocje. Może przyzwyczajenie i płacz. Zawzięty lęk. Nieistotne już korzenie powinny zostać już dawno wyrwane.

I właśnie dziś siedzę na naszym ogrodzie i tempie te chwasty. Żyj spokojnie. Nie martw się jutrem. Idź dalej. Stwórz nowe korzenie. Daleko. Jeszcze dalej. Tak bym nie słyszała Twojego oddechu.

"Pewnie boli Cię świadomość, że jestem Twoim najpiękniejszym powodem do żalu."

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

65 dzień | 21.05

2| Zastanawia mnie to, dlaczego jednego dnia czuję się na tyle oczyszczona, że nie mam w sobie bólu, tęsknoty (tej negatywnej), ani rozpaczy, a innego zaś czuję się taka słaba, że nie mogę nawet myśleć o tym, że mogę istnieć jutro, a co mówić już o mojej całej przyszłości?
Dziś jest dobrze. Na prawdę dobrze. Choć gdzieś w głębi duszy jestem zła to jednak mam dobry dzień. Nie żałuję. Nie płaczę. Nie przeżywam tak tego wszystkiego. Dzień 65 jest o wiele lepszy od innych dni. W sumie dziś jest najlepszy dzień. Uśmiecham się. Uśmiechałam. Kilka razy nawet w sumie. I myślałam. O wszystkim. O nim. O niej. O Tobie. O nim - jeszcze raz. Zapamiętam 65 dzień. Dziś jest dobrze. To dobry dzień.

"Żyje się tylko raz, ale jeśli zrobisz to dobrze to raz wystarczy."
Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

Zapach Twojej skóry | 21.05

3| Doszliśmy do numeru: trzy. Dzisiejsza seria jest dla mnie szczególnie ważna, gdyż przeżywam diametralne oczyszczenie, które z czasem sami zrozumiecie. Choć w sumie nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka, ale jednak zaczęłam oddychać. Oddycham pierwszy raz mocno. Nie wiedziałam, że można jeszcze tak oddychać. Jestem czysta. Jestem wolna.
No dobra, dobra. Zmiana sama się nie zrobiła. Dużo pracowałam. Nad sobą. Nad innymi. No i oczywiście miłość mi również pomogła, bo co jest piękniejsze od prawdziwej miłości? Moja miłość jest tak czysta, prawdziwa, nieskazitelna i najpiękniejsza na całym świecie - razy nieskończoność. Oddycham miłością. Jestem miłością. Będę miłością.

"Kocham najwspanialszą osobę na świecie - siebie"

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

czwartek, 18 maja 2017

Next to you

Dziś potrafię być szczęśliwa, choć przez chwilę. Boje się tego dnia, dzień który ma mi dać wszystko lub wszystko odebrać. No, ale cóż, czy może być gorzej niż teraz? Samotność nie jest tak łatwa jak się ludziom wydaje, a za razem nie jest tak ciężka, jak możecie się obawiać. Samotność to czas unikatowy, wykorzystywany w 100% tylko tak jak my sobie zapragniemy - czasami nie do końca, niestety - nie o wszystkim decydujemy my sami. Samotność może być tragiczna, smutna, śmiertlena, wysysająca każdy sok z naszego życia. Jednakże, gdy ją dobrze wykorzystamy może dać nam wiele owoców, takich z których możemy więcej soków wycisnąć.
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

wtorek, 16 maja 2017

Nadciąga deszcz

Poznałam imię. Trwało to imię przez chwilę przy mnie. Nie utraciłam go, po prostu zniknęło. Świat jest pełne imion. Zaczynających się na M, kończących na N. Takich, które zaczynają się na Z, kończą na K. I tych zaczynających się na Ł, kończących na Z. Losowe imiona? A może nie? Po świecie chodzi tak dużo imion, wypełnionych imion. Często łagodnych, czasem już mniej. Jest ich tak dużo. Do jednego imiona przysługuje przynajmniej kilka imion. Jeżeli jedno imię połączy się z drugim, co stanie się z resztą? Zostaną samotne do końca życia? A jeżeli jakieś imię nie odnajdzie nigdy drugiego imienia? Albo co gorsza - to imię go opuści?
"Nadciąga deszcz, na ulicach pusto robi się.
Zapada zmrok, a latarnie światłem gaszą mrok"
- Rojek 

Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

niedziela, 14 maja 2017

58 dzień

To już 58? Jak ten czas szybko leci! W końcu mogę to powiedzieć, czy też napisać. Pierwsze dni były bardzo trudne, ciągnęły się niczym wieki. Od 10 w górę szło sprawniej, fakt nie aż tak jak teraz, ale było zdecydowanie lepiej niż na początku. Po 30 już straciłam rachubę, którą sobie po 40 przypomniałam. A teraz? Dobijam do 60 i nawet nie wiem kiedy to się stało!
Dzień jest bardzo słoneczny. Dawno nie było tak ciepło we Wrocławiu. Połowa maja i wiosna przyszła, w końcu. Zdecydowanie jestem zadowolona. Dziś dzień zapowiadał się dziwnie, w końcu zakończy się zapewne dobrze, no przynajmniej do północy, bo tylko po północy przychodzą demony.

Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

wtorek, 9 maja 2017

Top 5 utworów #3

Ostatnio odnajduję tak dużo niezwykłych piosenek, że mam ochotę co chwilę robić Wam Top 5 i jak zauważyliście muzyka w tej serii rekordowo jest częściej niż filmy czy seriale. Jeżeli jeszcze #1 i #2 nie przesłuchaliście to oczywiście polecam!
Reamonn - Supergirl
Jedna z piękniejszych piosenek jaką znam. Bardzo romantyczna. W sumie znam ją już od wielu lat, wiele osób kojarzy ją z nowszej wersji, którą śpiewa jakaś dziewczyna i chyba w tamtym roku na esce to był hit (albo dwa lata temu w sumie). Mnie się bardzo podoba głos wokalisty, to jak wyciąga w dany sposób słowa - magia.

W sumie dużo słyszałam o Organku, ale nigdy żadnej jego piosenki nie słyszałam. Kilka dni temu postanowiłam przesłuchać choć ten wielki hit "Wiosna", który przy okazji bardzo mi się spodobał i serdecznie go polecam. W sumie "Mississippi w ogniu" jest na maksa magiczne i zawsze poprawia mi humor. Także jak ktoś chce się odprężyć to jak najbardziej ten utwór polecam.

Łąki Łan - Jammin'
W sumie w majówkę bardzo dużo imprezowałam i w jakim pubie czy klubie nie byłam leciała ta piosenka, która bardzo mi się spodobała. No i w sumie długo ją szukałam. Po stronach, grupach na facebooku, po prostu wszędzie. W końcu, gdy byłam po raz enty w pubie zapytałam barmanki jak nazywa się ta piosenka i w końcu mi podała. No i teraz ją męczę od tygodnia po 15 razy dziennie. Bardzo jest taka "żywotna" i od razu po przesłuchaniu jej mam chęć nawet sprzątać!

Kavinsky - Nightcall
W sumie nie wiem czy znacie film "Drive", na pewno znajdzie się on gdzieś na mojej liście Top 5 - filmów - w przyszłości, jednakże jak znacie to wiecie, że ten film posiada niezwykle dobry soundtrack. Ten utwór jest bardzo dobry, choć troszkę jak dla mnie hipnotyczny. W sumie najczęściej słucham go, gdy mi się miłości zamarzy lub podczas kąpieli - zdecydowanie dobrze się wtedy słucha. Prawdę mówiąc mnie się dopiero spodobał, gdzieś tak za 5 razem, gdy go przesłuchałam.

Chromatics - Running up that hill
Tę piosenkę pierwszy raz usłyszałam z 2-3 lata temu jako cover w polskiej edycji The Voice. Jakaś drobna dziewczyna o blond włosach to śpiewała i bardzo mi jej wersja się spodobała. No i w sumie jak odkryłam oryginał, który brzmi bardzo podobnie zakochałam się. Delikatny głos wokalistki idealnie przeszywa każdą cząstkę słuchacza.

No i to tyle na dziś. Mam nadzieję, że i tym razem znaleźliście coś dla siebie, albo choć spróbowaliście znaleźć. Nie szufladkujmy się kochani!
Bywajcie!

Zdjęcie: Zbyszek Pocian

poniedziałek, 8 maja 2017

Promyk nadziei

Czasami się zastanawiam jak można być tak piękny? Patrząc na niego widzę połyskujące oczy, które po spoglądnięciu na moją osobę połyskują jeszcze bardziej, a tuż za nimi kącik ust podnosi się tak delikatnie - aż ciarki po całych plecach przechodzą.
Przy nim mogę wierzyć w miłość, w wytchnienie, w delikatny oddech, pastelowe niebo, gorącą kąpiel, smak, zapach, dotyk... to wszystko staje się realne. Jeszcze tacy ludzie istnieją? Tacy piękni jak on? Jest tak piękny. Jak piwonie. Jak rozkwitający bez. Jak kropla deszczu. Jak kolor zielony. Jak czarne oczy. Jak dźwięk gitary. Jak śmiech mamy. Jak śpiew skowronka. Jak sen. Jest tak piękny. Jak sen.

Bywajcie!

Zdjęcie: Zbyszek Pocian

czwartek, 4 maja 2017

48 dzień

Dziś się czuję beznadziejnie. Albo w ogóle się nie czuję. Gdy samochód zbyt szybko pędził przez drogę, miałam przez ułamek sekundy pod niego wskoczyć. Przecież to takie proste, ułatwia wszystko, każdy problem nagle spływa z człowieka i już nigdy nie wraca. Odwagi jednak brak, a chęć do życia choć minimalna pozostaje. W sumie to nie wiem po co, ale nadal jest. Bezsensu, bezsenność. Podobne słowa, prawda? Co do bezsenności ona też niestety wraca. Pamiętam jak do gdzieś 15 dnia nie mogłam spać, 3 godziny nocą to był luksus na jaki organizm mi pozwolił. Później spałam normalnie, przez jakiś czas. A wczoraj, wczoraj znów umierałam wewnętrznie, a dziś chodziłam niczym zombie. Wczoraj mnie dobiło, uderzyło, kazało powstać i jeszcze raz strzeliło z plaskacza. Wczoraj było beznadziejnie. A dziś, dziś jest gorzej. Zdaję sobie sprawę, że muszę się położyć, gdyż z rana czeka mnie solidna podróż, jednakże wiem, że gdy się położę to koszmary wrócą i zmarnuję tylko mój - jeszcze - cenny czas. Co za paranoja. Brak równowagi. Niekończąca się droga, która nie wiem za cholerę gdzie prowadzi. Zło wcielone. Namiastka paranoi. I jeszcze te koszmary. Powróciły, a miało być już tak dobrze, upragniony 50 dzień się zbliża. OMG.
- J. 
Bywajcie!

Zdjęcie: Zbyszek Pocian

poniedziałek, 1 maja 2017

Kolibry

Dziś usłyszałam bardzo głośny śpiew. W sumie jest minuta po północy, a więc idealnie skorzystałam z początku tego dnia. Jak zawsze o tej porze siedziałam w oknie paląc pierwszego papierosa z nowo otwartej paczki. Spoglądałam na okna sąsiadów i widziałam jak z chwili na chwilę gaśnie coraz więcej świateł. Choć mieszkam przy szpitalu to tym razem nie słyszałam, ani jednej karetki. Dźwięków jeżdżących samochodów też nie było, głosy ludzi również ucichły. Usłyszałam jednak śpiew. Czysty. Delikatny śpiew. Nie był jakiś słodki czy romantyczny, po prostu był jak oczyszczenie. Nic nie myślałam, tylko słuchałam. Pięknie słuchałam. Oczyszczająca sytuacja tuż przed snem. Idealnie.
Bywajcie!


Zdjęcie: Zbyszek Pocian
Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl