poniedziałek, 20 marca 2017

Let me be your coffee pot

Szczerze? Mój mózg jeszcze nie zdał sobie sprawy w jakiej sytuacji mnie postawił i do czego dąży. Wydaje mi się, że najpierw podjął kroki, które niekoniecznie były odpowiedzialne i taktowne, a teraz żałuje. Skwierczy nocami myśląc "co ja narobiłem", a nasza toksyczna relacja w ogóle mu w tym nie pomaga. Myślę, że powinnam otworzyć się na niego, ale uwierzcie to niej jest łatwe, w szczególności, że go można nazwać "inne od wszystkich". Ten osobliwy mózg nie daje mi dojść do słowa, pepla bez potrzeby i irytuje się każdą moją radą - a uwierzcie, że czasami, mam dobre rady, CZASAMI. Na dodatek to, co uczyni w 99% okazuje się złe, niepotrzebne i smutne, a za każdym razem zamiast uczyć się na własnych błędach - jeszcze raz krok po równym kroku dąży do tego samego. Co mnie bardzo irytuje, ale on nie zdaje sobie chyba do końca sprawy co mogę odczuwać. I, gdy leżę w łożu z nim oczekując chwili wytchnienia, cichej muzyki i "liczenia owiec" to słyszę tylko głośne wywody, jęki oraz płacz. Uwierzcie, że ten płacz jest naprawdę głośny - dziecko w histerii by go nawet nie przebiło...
Jednakże czasami udaje mi się go uspokoić na 5 minut, a wtedy wciągam bardzo dużo powietrza, aby jak najszybciej przekazać to co mam do powiedzenia, gdyż wiem, że jak złapię oddech to w tym czasie jego komiczny i irytujący głos przebije mnie i zacznie wywodzić i nakazywać mi słuchania go. I, gdy udaje mi się przez te 5 minut coś powiedzieć, nagle zapominam wszystkich argumentów, które sobie wcześniej oczywiście każdego dnia (bo jak inaczej) przygotowuję, jednakże rozmowa z tak ciężkim przypadkiem jest bardzo trudna, a ja ani lekarzem, ani ekspertem raczej nie jestem. ALE, śpię z nim w jednym łożu, więc musiałam postawić sprawę jasno, gdyż muszę spać więcej niż 2 godziny na dobę. Wracając. Dotarłam do momentu mojego bardzo szybkiego mówienia i udało mi się przekazać 3 myślę, że istotne dla mnie zdania, fakty czy nawet zasady, jakkolwiek to można nazwać. Na sam początek oznajmiłam mu, że w ciele człowieka jest wiele bardzo ważnych Towarzyszy, którzy potrzebują również otworzyć swoją buzię, a on stanowi tylko 2% tego ciała (wcale tego nie wyczytałam w wikipedii...), a więc choć jest bardzo istotny i często słucham jego rad to jednak czasami powinien zamknąć się i pójść na kompromis. Drugą rzeczą był fakt, że jest w pewien sposób egoistą. Może nie największym na świecie i nie każdy tak sądzi, ale myślę, że moje zdanie jest w tym przypadku bardzo ważne, a więc oznajmiłam mu to co myślę i choć poczułam jego oburzenie to zdawałam sobie sprawę, że mam rację. Gdy mówiłam o tym zachowaniu przy okazji napomknęłam, że warto nad tą cechą pracować i nie wolno odpuszczać. Na końcu już kończył mi się tlen i zrobiłam się w kolorze rzodkiewki, albo bardziej jagody i bardzo szybko, prawie piszcząc powiedziałam - DAJ MI SPAĆ NOCĄ. W taki o to sposób prawdopodobnie (na 50%) udało mi się ruszyć mój mózg i pierwszej nocy spałam, jak zabita, choć się nie wyspałam, gdyż nigdy się nie wysypiam, gdy mnie budzi dźwięk budzika - to jednak jestem przez chwilę zadowolona, że choć tej trzeciej rady posłuchał. Oczywiście pierwsze dwie jak na razie wleciały z jednej strony, a wyleciały z drugiej, ale myślę, że może w końcu przekonam go do akceptacji swoich wad i pracą nad nimi. Najpierw musi je odkryć... Oh, mózgu - daj żyć.

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

1 komentarz:

Każdy komentarz jest sprawdzany przed publikacją. Obraźliwe komentarze nie zostaną opublikowane.

Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl