wtorek, 28 marca 2017

Udajmy, że jest dobrze, a przeżyjemy

 Nauczyłam się ostatnio zakładać maskę. Wcześniej zdawałam sobie sprawę z tego, że posiadam bardzo dużo emocji, które muszę w jakikolwiek sposób okazywać. Gdy miałam te naście lat uważałam, że każdy powinien być sobą i zawsze wyrażać swoje uczucia, zawsze być szczerym - nawet, gdy drugą osobę to zrani. I taka byłam. Następnie z dnia na dzień stawałam się "dorosła". Wynajęłam pierwsze mieszkanie, poszłam do pierwszej pracy, skończyłam szkołę średnią, znalazłam miłość, dom, rodzinę. I ze zbiegiem czasu nauczyłam się kłamać. Jak to kłamać? A czy noszenie maski nie jest kłamstwem? Kiedyś myślałam, że noszenie maski jest formą odizolowania się, a teraz zdałam sobie sprawę, że jest to forma obronna. Bronimy się przed szczerością, przed bólem, przed uczuciami. Gdy coś jest dla nas za trudne zakładamy maskę. Gdy czegoś się boimy zakładamy maskę. Gdy cierpimy zakładamy maskę. Gdy nie chcemy pokazywać się światu zakładamy maskę. Ciekawi mnie ile masek może mieć jeden człowiek i czy zmienia je co do sytuacji czy ciągle przemalowuje obecną?
Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

wtorek, 21 marca 2017

Top 5 utworów #1

Na czym będzie polegać kategoria Top 5? Będą to dane inspirujące dla mnie rzeczy z danego miesiąca, nie każdego pojawi się wszystko, gdyż nie zawsze znajduję tyle inspirujących elementów. W tym miesiącu jak na razie zdobyłam 5 utworów, które bez przerwy słucham każdego dnia, także uznałam, że z przyjemnością je Wam polecę.

The Dumplings - Fear on my chest 
Zarówno ten zespół jak i utwór poznałam stosunkowo niedawno - od razu skradł moje serce. Myślę, że nie raz się przewinie ten polski duet w moich inspiracjach. Gatunek muzyczny jaki wykonują nie jest jednym z najlepszych, jednakże przypadł mi w tym okresie do gustu. Justyna Święs ma bardzo ciekawą barwę głosu. Plusem jest to, że w bardzo ciekawy sposób akcentuje słowa, które śpiewa w języku angielskim. 

The Dumplings - Słodko-słony cios
Myślę, że już bardziej znany utwór, ponieważ jest bardzo często puszczany w polskim radiu. Ostatnio nawet w pierwszym lepszym pubie leciała ta piosenka także myślę, że wiele osób może ją kojarzyć. No i tym razem ten duet nagrał utwór w języku ojczystym.  


Ralph Kaminski - Podobno
Utwór poznałam w ten weekend i bardzo mi pomaga w trudnym okresie, który właśnie przechodzę. Co prawda jest to bardzo delikatne i romantyczne połączenie - co mi w tym momencie nie przeszkadza. No i według mnie sam Ralph ma cudowny styl w tonacji głosy.

Dawid Podsiadło - 4:30
Myślę, że ostatnio bardzo polubiłam muzykę tego wokalisty. Dawida poznałam podczas oglądania telewizyjnego show (myślę, że jak większość). Jeżeli dobrze pamiętam, był to program X-Factor. Wtedy bardzo jego barwa mi się spodoba, jednakże później nie śledziłam jego kariery. Kilka miesięcy temu odkryłam całkiem przyzwoity utwór w jego wykonaniu i czekałam na coś jeszcze lepszego. W taki o to sposób doczekałam się 4:30 - utwór idealny na wieczory, chłodne i samotne. 

Snowmine - Let me in
Myślę, że najlepszy utwór z całej piątki. W najgorszym momencie mojego dotychczasowego życia pomaga mi pozytywnie. Choć jego tekst wcale nie jest na tyle pozytywny to barwa głosu wokalisty, aż nakazuje do tego, by myśleć o lepszym jutrze. 

Myślę, że to na tyle jeżeli chodzi o Top 5 utworów tego miesiąca. Mam nadzieje, że choć jeden utwór przypadnie Wam do gustu. Postaram się co miesiąc wybierać różne gatunki muzyczne, gdyż nie szufladkuję się i zdaję sobie sprawę, że każdy z Was ma inne poglądy co do danego gatunku. 

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

poniedziałek, 20 marca 2017

Let me be your coffee pot

Szczerze? Mój mózg jeszcze nie zdał sobie sprawy w jakiej sytuacji mnie postawił i do czego dąży. Wydaje mi się, że najpierw podjął kroki, które niekoniecznie były odpowiedzialne i taktowne, a teraz żałuje. Skwierczy nocami myśląc "co ja narobiłem", a nasza toksyczna relacja w ogóle mu w tym nie pomaga. Myślę, że powinnam otworzyć się na niego, ale uwierzcie to niej jest łatwe, w szczególności, że go można nazwać "inne od wszystkich". Ten osobliwy mózg nie daje mi dojść do słowa, pepla bez potrzeby i irytuje się każdą moją radą - a uwierzcie, że czasami, mam dobre rady, CZASAMI. Na dodatek to, co uczyni w 99% okazuje się złe, niepotrzebne i smutne, a za każdym razem zamiast uczyć się na własnych błędach - jeszcze raz krok po równym kroku dąży do tego samego. Co mnie bardzo irytuje, ale on nie zdaje sobie chyba do końca sprawy co mogę odczuwać. I, gdy leżę w łożu z nim oczekując chwili wytchnienia, cichej muzyki i "liczenia owiec" to słyszę tylko głośne wywody, jęki oraz płacz. Uwierzcie, że ten płacz jest naprawdę głośny - dziecko w histerii by go nawet nie przebiło...
Jednakże czasami udaje mi się go uspokoić na 5 minut, a wtedy wciągam bardzo dużo powietrza, aby jak najszybciej przekazać to co mam do powiedzenia, gdyż wiem, że jak złapię oddech to w tym czasie jego komiczny i irytujący głos przebije mnie i zacznie wywodzić i nakazywać mi słuchania go. I, gdy udaje mi się przez te 5 minut coś powiedzieć, nagle zapominam wszystkich argumentów, które sobie wcześniej oczywiście każdego dnia (bo jak inaczej) przygotowuję, jednakże rozmowa z tak ciężkim przypadkiem jest bardzo trudna, a ja ani lekarzem, ani ekspertem raczej nie jestem. ALE, śpię z nim w jednym łożu, więc musiałam postawić sprawę jasno, gdyż muszę spać więcej niż 2 godziny na dobę. Wracając. Dotarłam do momentu mojego bardzo szybkiego mówienia i udało mi się przekazać 3 myślę, że istotne dla mnie zdania, fakty czy nawet zasady, jakkolwiek to można nazwać. Na sam początek oznajmiłam mu, że w ciele człowieka jest wiele bardzo ważnych Towarzyszy, którzy potrzebują również otworzyć swoją buzię, a on stanowi tylko 2% tego ciała (wcale tego nie wyczytałam w wikipedii...), a więc choć jest bardzo istotny i często słucham jego rad to jednak czasami powinien zamknąć się i pójść na kompromis. Drugą rzeczą był fakt, że jest w pewien sposób egoistą. Może nie największym na świecie i nie każdy tak sądzi, ale myślę, że moje zdanie jest w tym przypadku bardzo ważne, a więc oznajmiłam mu to co myślę i choć poczułam jego oburzenie to zdawałam sobie sprawę, że mam rację. Gdy mówiłam o tym zachowaniu przy okazji napomknęłam, że warto nad tą cechą pracować i nie wolno odpuszczać. Na końcu już kończył mi się tlen i zrobiłam się w kolorze rzodkiewki, albo bardziej jagody i bardzo szybko, prawie piszcząc powiedziałam - DAJ MI SPAĆ NOCĄ. W taki o to sposób prawdopodobnie (na 50%) udało mi się ruszyć mój mózg i pierwszej nocy spałam, jak zabita, choć się nie wyspałam, gdyż nigdy się nie wysypiam, gdy mnie budzi dźwięk budzika - to jednak jestem przez chwilę zadowolona, że choć tej trzeciej rady posłuchał. Oczywiście pierwsze dwie jak na razie wleciały z jednej strony, a wyleciały z drugiej, ale myślę, że może w końcu przekonam go do akceptacji swoich wad i pracą nad nimi. Najpierw musi je odkryć... Oh, mózgu - daj żyć.

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com
Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl