środa, 21 czerwca 2017

Mornie utúlië

Od zawsze bałam się życia, ale jednak nigdy nie spodziewałam się, że zacznę się bać śmierci. 
W mgnieniu oka potrafi się wszystko zmienić, przestać oddychać i zgasnąć. Każdego dnia zastanawiamy się co będzie jutro, co ugotować na obiad, jakiego koloru kupić sobie trampki, jaki smak herbaty wybrać, ile pieniędzy odłożyć na wakacje. Zastanawiamy się nad zmianą pracy, przeprowadzką, kłótnią z ukochanym. Każdego dnia zakochujemy się, ranimy, kochamy, nienawidzimy. Każdego dnia smakujemy, doceniamy, tracimy. Tyle czynności robimy jednego krótkiego dnia - nie zauważamy tego.

W momencie, gdy świat przestaje się kręcić - na swój sposób dopada mnie smutek, gasną światła, słyszę tylko cichy głos w głowie, szepcze mi "oddychaj".
Zdjęcie: unsplash.co

niedziela, 18 czerwca 2017

Umrę Ci kiedyś - dzień 93

93 dni to spore osiągnięcie. Jakiś etap swojego życia zamknęłam. Udało mi się to. Było bardzo ciężko, wręcz przerażająco. Jednakże zamknęłam ten etap. Udało mi się kurna, na prawdę.

A więc jeżeli udało mi się to dlaczego czuję się jak pierwszego dnia? Dlaczego? Strach pod powiekami, wyschnięte wargi, mocne stukanie serca i to zimno - takie, które potrafi pochłonąć nawet najcieplejszą istotę we wszechświecie.

Nie powiem, że kocham. Nie powiem, że boli. Nie powiem, że nienawidzę. Nie powiem, że tęsknię.
Ale za to mogę powiedzieć - JESTEM. 

"Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wte­dy — swoje
Smut­ne, zdziwione,
Bar­dzo ot­worzysz."
Julian Tuwim

Zdjęcie: unsplash.co

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Top 5 utworów #5

To już piąta edycja? Nie wierzę. Jak ten czas szybko leci. Dopiero pokazywałam Wam pierwsze utwory o których akurat sobie przypomniałam, a tutaj już powyżej 20 jesteśmy! No nic, no to lecimy dalej, prawda? Wydaje mi się, że dziś będzie trochę smutasków - czuję to w kościach!
Ewa Farna - Wszystko albo nic
Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką tej wokalistki. Jej głos, tym osobowości... w sumie, nigdy mi nie podchodziło. Ostatnio jednak Spotify uznał, że jednak jej najnowszy utwór, który został nagrany na potrzeby filmu "Wszystko albo nic" mi się spodoba, no i w sumie w tym momencie mojego życia - spodobał mi się, nawet bardzo. Sam tekst jest bardzo przyjemny, rytm również oczywiście wpada w ucho, no i sam teledysk bardzo przyciąga do obejrzenia filmu - w szczególności panie.

Lemon - Papier 
To będzie zabawna historia. Ogólnie nigdy tego zespołu nie słuchałam, nigdy. Uważałam, że twarz wokalisty jest bardzo irytująca, a jak słyszałam ich utwór gdzieś w radiu to od razu wyobrażałam sobie twarz Igora i wcale mi się nie chciało tego słuchać! Nie byłam fanką, nie słucham... a jednak. Oczywiście kochany Spotify w tygodniowych, polecanych utworach wrzucił mi "Papier" i się zakochałam. Tak, przyznaję się, uwielbiam ten album i słucham od ponad tygodnia tego w kółko i w kółko .-.

Jejciu, jejciu. Jak ja lubię ten utwór! Ogólnie tekst jest rewelacyjny! No i oczywiście to także mi poleciła aplikacja Spotify - chyba wszystkie piosenki z dzisiejszej listy poleciła. Jakoś, gdy słyszę tę piosenkę to poprawia mi się humor - jest bardzo przyjemna.

Taco Hemingway - Miałaś być 
Kurcze. Taco ma tak podniecający głos, że się nie da jego nie słuchać! Ogólnie znam jego większość utworów, ale jakoś ten wpadł mi ostatnio w głowę i słucham go ciągle. W sumie nie wiem dlaczego - przecież jego każdy kawałek jest cudny!

Lady Gaga - Million Reasons
Ta wokalistka to również raczej nie, są moje klimaty (jak w przypadku Ewki), ale jednak ten jeden, jedyny utwór przypadł mi do gustu. W sumie to nie sam utwór, a raczej jego tekst. Bardzo ciekawy jest, jak na tą wokalistkę.

I to już? Już 5? Buuu.... co tak szybko? Kurcze, za szybko - zdecydowanie! Muszę częściej te posty pisać, bo tak z łatwością przychodzą. To na dniach następny, może tym razem książki albo filmy? Albo obiecane już dawno gry? O tak!
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

niedziela, 11 czerwca 2017

sobota, 10 czerwca 2017

A Twoja skóra dotykała mojej przy dźwięku gitary

Będzie to tak smutny post. Na prawdę się przygotujcie. Weźcie sobie kubek ciepłej herbaty lub kawy. Może jakiś sok? W sumie ja mam herbatę, ale niestety stoi już od 2 godzin, a więc jest w cholerę zimna i przez to zapewne nie smaczna. Czy to będzie długi post? Jeszcze nie wiem, ponieważ jak to czytacie - dopiero zaczęłam. Na pewno będzie smutny. Taki w chuj. Tak, aż użyłam tak brzydkiego słownictwa. Owszem, czasami trzeba. Druga rzecz - na tym blogu to nic nowego.

Zacznijmy od tego. Dlaczego to wszystko jest takie chujowe? Dlaczego nie mogłoby być po prostu łatwe? Choć odrobinie łatwiejsze? Wpakowywanie się w gówno to moja specjalność. W sumie jestem już MISTRZEM w tym. Na prawdę! Można mi przyznać medal, taki złoty i z grawerem "Patrycja, królowa gówna". Przydałby mi się taki metal. W sumie nie nosiłabym go z dumą, ale z dumą kiedyś bym go zdjęła.
"Baby for all my live. Don't you know that it`s true  - I`m living to love yo."

       Drogi Ktosiu,

  Piszę do Ciebie ten list z nadzieją. Wybacz, że tak późno i tak wcześnie. Pisząc te kilka słów wyobrażam sobie Twoje oczy. Przeszywasz mnie spojrzeniem. Wyobrażam sobie pełny uśmiech rozłożony na mój widok. Wyobrażam sobie Twój mały nosek, rozwiane z wiatrem włosy, urocze zakola, głośny śmiech, czuły gest, duże dłonie, miękkość Twojej koszuli, Twój zapach i Twoją skórę dotykającą mojej przy dźwięku gitary. 

Ze smutkiem przekazuję Ci wiadomość. Wiadomość dobrze niedobra i niedobrze dobra. Czas minął. Ja minęłam. Ulotniłam się z wiatrem. Nie zobaczysz moich oczu. Nie pogłaszczesz moich włosów. Nie zaśmiejesz się wspólnie ze mną. Nie muśniesz swoimi wargami o moje. Nie poczujesz bicia mojego serca. Czas już minął. Ja minęłam. 

Żegnaj kochany. Niech Twój smak zostanie taki sam. Ciepły, drapieżny i podniecający. 
Zegnaj kochany. 
Tylko Twoja,
P

Zdjęcie: unsplash.co

piątek, 9 czerwca 2017

84 dzień

Dziś jest dobrze. Znaczy wiadomo - nie do końca. Nigdy nie jest dobrze do końca. Ale choć wszystko się wali wokół mnie, to jednak idę dumna. Pomiędzy mijam wszystkie śmieci, kitowych ludzi, samotne dusze i uczucia, które nigdy nie będą dla mnie osiągalne. Wychodzę powoli z tego gówna. Bardzo wolno, ale to robię. Jaram się swoją chęcią do walki, skąd ona przychodzi? Chciałabym po prostu umieć ją włączyć - samodzielnie. Przychodzi ona jak fala, z czasem jest, innym razem nie ma.

"I try to notice all the new changes. Little changes. And I see them everyday. They're not big. They can change a lot. But I must appreciate them."
Poznałam w końcu imię. Oj tak, przecudowne imię - pełne uśmiechu, pokory, błysku w oku, namiętności (tego nigdy nie zabraknie mu), rozwagi, seksapilu, sensu życia. Imię piękne. Przepiękne. Zaczynające się na Z... Czy już tak nie było? Jakieś imię na "Z" poznałam, prawda? Jak szybko się pojawiło, tak szybko zniknęło. Którego dnia to było? 20? 30?

Imię na Z. Tak... bardzo nie osiągalne dla mnie. Imię przywłaszczone, nieznaczące. Tak dobre, a tak nie dla mnie. Oj, jakie piękne jest to imię.

Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

poniedziałek, 5 czerwca 2017

niedziela, 4 czerwca 2017

Milion powodów

Chciałabym poznać nowe imię. Takie nieskazitelne imię. Nie chcę już takiego, które mnie zostawi, które będzie daleko, któremu będzie coś brakowało, które nie ma dla mnie czasu lub takie, które zmienia każdą literę, każdego dnia. Chcę nowe imię. Chciałabym poznać nowe imię. Takie nieskazitelne imię.
"Give me a million reasons."

Ostatnio poznałam tyle miłości, wspaniałych miłości. Patrzą na siebie, uśmiechają się, błyszczą im oczy, gdy widzą tą drugą osobę. Tyle miłości, wieczności, namiętności. Czy ja tego chcę? Potrzebuję jedynie stanąć z nim w deszczu, uśmiechnąć się, unieść głowę ku górze i zamknąć oczy. Tak stać. W deszczu. Przez kilka chwil. Ja potrzebuję tylko tego. Chcę żyć w deszczu przez moment z moim imieniem. Moim własnym imieniem, nawet przez chwilę.
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

sobota, 3 czerwca 2017

78 dzień

W sumie nie jestem rozczarowana, bardziej przybita. Czasami chciałabym to wszystko wyłączyć na kilka minut, choć na kilka. Wyłączyć uczucia, decyzje, pożądanie, pragnienie, strach, śmiech, radość, słowa... wyłączyć to wszystko choć na chwilę. Jestem osobą, która od zawsze stała w choć jeden negatywnej i ciężkiej do wyjścia sytuacji. No i oczywiście, teraz jak i zawsze, także postawiłam się w takiej sytuacji, nie do końca z wyboru, choć z dnia na dzień wydaje mi się, że tak. "Strach się bać" - jak to powiedziała mi moja koleżanka. To nie jest do końca tak, że mam ból istnienia. Po prostu zamiast cieszyć się tym co jest tu i teraz - planuję, planuję i to ostro. W sumie nie jest złe planowanie, bo dzięki temu omija mnie wiele negatywnych emocji i "doznań", jakie mogą być podczas życia chwilą, no i zarówno omija mnie wiele pozytywów. I co teraz wybrać? Na czym postawić swoje życie? Za dużo emocji, za dużo błędów, za dużo wyzwań. Wszystkiego za dużo. Kiedy będzie za mało?
78 dzień? Już? "And it's coming closer"
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie miesiąca: MAJ

Pierwszy post podsumowujący miesiąc co? W sumie w tamtym roku próbowałam takie posty pisać, ale w końcu je pousuwałam, gdyż za dużo działo się wtedy negatywnych rzeczy u mnie i nie do końca chciałam abyście wszystko wiedzieli. W tym momencie jestem bardziej otwarta co do tego i jakoś mam dystans. Nie wiem czy każdy post podsumowujący miesiąc będzie w takiej samie formie napisany, więc nie będę Wam nic obiecywać - po prostu będę pisać.
MAJ

  • ⚘ No to może na początek co się u mnie działo? Maj się w sumie zaczął bardzo dobrze, ponieważ udało mi się zafarbować włosy na rudo co uważam za idealną decyzję. Jakieś 4 lata temu miałam rude włosy (bardziej marchewkowe), no i tak nosiłam je z miesiąc. Oczywiście za każdym razem wracałam do czerni, ponieważ każdy (w tym mój ówczesny chłopak) mówił "Pasuje Ci czerń". No i w sumie pasowała, ale zawsze jakoś tak brakowało mi czegoś. Gdy zrobiłam mój obecny rudy, czerwony, czy jak tam tą mieszankę kolorów nazwać - od razu czułam się lepiej, taka rozpromieniona, no i oczywiście moja samoocena wskoczyło o piętro wyżej. 
  • ⚘ Maj również zacząć się pozytywną popijawą w majówkę - rzecz jasna. 5 dni ciągłego picia - w sumie, nigdy tak nie miałam, na serio - nigdy nie piłam tyle dni z rzędu. Oczywiście to nie było picie do upadłego, ale latanie po różnych pubach, poznawanie nowych ludzi, picie nowych (przepysznych) drinków i próbowanie życia. Tak w maju odżyłam i to całkiem dużo. 
  • ⚘ Tego miesiąca udało mi się również opuścić wiele treningów na siłowni, udało mi się - jakby to było planowane. W sumie lenistwo mnie dopadło, ale jednak schudłam kolejne 2kg. Nie wiem dlaczego, ponieważ miałam o połowę mniej przynajmniej treningów, no i jadłam dużo niezdrowych rzeczy, w sumie zbyt często bywałam w KFC .-. Tak czy owak schudłam 2 kg - a więc wszystko na plus! 
  • ⚘ A no przecież! W Maju odwiedziłam Kraków! Kurcze, to na prawdę mocny miesiąc był! Kraków mi dużo dał. Przede wszystkim napisałam tam 40 stron mojej książki, poznałam kilka bardzo miłych osób (jak na przykład Kamila z którym utrzymuję do tej pory kontakt, a nawet udało mu się niedawno odwiedzić mnie na weekend we Wrocławiu), troszkę zwiedziłam Krakowski rynek, no i miałam czas dla siebie w luksusowym hotelu. Także wyjazd na maksa był udany.
  • ⚘ Zaadoptowałam również 2 kochane szczurki: Justynę i Lunę. Obie oczywiście od razu pokochałam i jestem dumna z siebie, że je wzięłam. Troszczę się o nie każdego dnia i uwielbiam wprost je. Oczywiście nie zapomniałam o moich świnkach morskich, je nadal mam i także kocham ^^
  • ⚘ W Maju spędziłam wiele wieczorów z Marcinem, Radkiem, Bartkiem i Krzyśkiem. W sumie lubię z nimi wychodzić do pubów - przynajmniej zabawa dobrze się rozkręca!
  • ⚘ W tym miesiącu przyjechała do mnie moja przyjaciółka z którą nie miałam kontaktu od 5 lat i na nowo udało nam się z przypadku porozmawiać i tak z dnia na dzień staramy się odbudować naszą relację.
  • ⚘ Poznałam w maju bardziej Kamila, Łukasza, Patrycję, Basię, Krzyśka, Bartka oraz Artura. 
  • ⚘ W maju również przebiłam sobie nosa! Bardzo jestem zadowolona z moich kolczyków i według mnie idealnie mi pasują. No i dodają mi charakteru, takiego pazura. 
  • ⚘ W tym miesiącu płakałam tylko kilka razy, no i za to więcej razy się uśmiechałam. Było o wiele więcej radości niż przez ostatnie - nawet kilka miesięcy. 
  • ⚘ Zakupiłam sobie maszynki do tatuowania, farby i cały potrzebny sprzęt. Zaczęłam naukę tatuażu! Ba! Nawet zrobiłam pierwszy tatuaż sama sobie... w sumie zrobiłam już 4! Dwa serca i dwa napisy. Kurcze, jestem bardzo zadowolona z tego, że wzięłam się w końcu za naukę tatuowania! Łukasz mnie zmotywował, bardzo się cieszę! 
  • ⚘ Odwiedziłam również w końcu moje rodzinne miasto (pierwszy raz od pół roku). Spędziłam trochę czasu z rodziną, poznałam kilka osób (w tym Michała i Amadeusza). Dostałam fajną czapeczkę z daszkiem ^^ No i przypadkiem spotkałam mojego kota, którego kiedyś musiałam oddać do adopcji, a teraz z płaczem mogłam go w końcu przytulić! 

No i to tyle jeżeli chodzi o miesiąc MAJ - w sumie to aż tyle. Dopiero teraz pisząc podsumowanie zobaczyłam jak dużo się wydarzyło, no i faktycznie - powinnam częściej robić takie podsumowania, by móc cieszyć się każdą chwilą!
Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

wtorek, 30 maja 2017

Top 5 książek #1

   No i dziś pora na kolejny post z serii Top 5, ale zanim przejdziemy do niego, chciałabym Was poinformować, że na dniach pojawi się nowa kategoria na blogu. W sumie będą to posty ukazywane raz w miesiącu, zwać się będą "podsumowanie miesiąca" lub coś w tym rodzaju, jeszcze do końca nie wiem. Po prostu będą to wpisy, w których opowiem co się w moim prywatnym życiu działo przez ostatni miesiąc.

Tak czy owak, wracajmy jednak do Top 5. Jak wiecie pojawiła się już nie raz muzyka, były seriale i filmy, dzisiejszy post jest na Waszą prośbę. W sumie bardzo się cieszę, że chcieliście Top 5 - KSIĄŻEK. Dzisiejsze propozycje to moi ulubieńcy, a więc zaczynajmy!
Rupi Kaur - "Mleko i miód"
Bardzo piękna książka, którą udało mi się przeczytać już 2 razy w języku polskim. Postanowiłam jako trzeci raz przeczytać już po angielsku. Jest to książka przede wszystkim dla kobiet. Pokazuje ona wiele aspektów życia, naszej egzystencji. Bardzo dużo wyraża i myślę, że dużo także wymaga od czytelnika. Choć jak wspomniałam ta książka jest pisana dla kobiet to jednak uważam, że każdy mężczyzna powinien ją przeczytać, aby odkryć w dobry sposób płeć piękną i lepiej spojrzeć na to jakie jesteśmy oraz jak my widzimy świat i uczucia.

Barbara Rosiek - "Pamiętnik narkomanki"
Jest to moja ulubiona książka od 5 klasy podstawówki, a więc uwierzcie, że od dawna. W sumie to pierwsza książka o narkotykach jaką przeczytałam. Zakochałam się we wszystkim co w niej jest, dzięki niej bardzo dużo zrozumiałam. Teraz po wielu latach uważam, że to dzięki niej byłam taką odpowiedzialną nastolatką. Pamiętnik narkomanki dużo pokazuję i uważam, że to książka nie tylko dla nastolatków, bo i także dla osób dorosłych, a przede wszystkim dla rodziców, którzy powinni sobie czasami przypomnieć jak to jest być dzieckiem i co się wtedy myśli.

Nicholas Sparks - "Anioł stróż"
Bardzo piękna książka. W sumie przeczytałam ją dopiero niedawno, podczas ostatniej podróży w rodzinne strony. Tak - w pociągu trzeba coś robić. Jest to chyba 7 książka Sparksa jaką przeczytałam i bardzo lubię tego autora, ale to chyba moja ulubiona - jak na razie - jego powieść. Bardzo mi się podoba przedstawienie każdej postaci w tej książce, nawet samego psiaka, który ma jedną z głównych ról w tekście. Myślę, że ta książka też bardziej jest przeznaczona dla Pań - romansidło.

John Green - "W śnieżną noc"
W sumie ta książka ma 3 autorów, ale jako, że Green chyba jest najbardziej rozpoznawalny postanowiłam go tutaj pod nią podpisać. Książki Greena też lubię, choć nie uważam je za tak dobre jak słyszałam, są dobrze napisane, ale jednak nie mają w sobie do końca tego czegoś. W śnieżną noc - ma to "coś", w sumie nie wiem czy to jest kwestia tego, że napisały ją także dwie inne osoby, czy po prostu ta historia mnie zachwyciła. Tak czy owak przeczytałam ją w dwa dni, tak mnie wciągnęła, a więc chyba była, hmmmm, dobra?

Antoine de Saint-Exupéry - "Mały Książę" 
Niestety w moich czasach (jak to strasznie brzmi) to nie była lektura, wtedy najbardziej znany był "Tajemniczy ogród". Jednakże moja siostrzenica miała tę książkę chyba w 3 lub 4 klasie podstawówki, gdy ją czytała na głos w któryś wieczór bardzo mi się spodobała forma jej napisania, aż w końcu sama ją przeczytałam, już chyba 10 razy ją czytałam i za każdym razem mnie zaskakuje swoim pięknem.

I to już? Nawet nie wiedziałam, że tak szybko mogę tego posta napisać! Bardzo się cieszę, że mogłam Wam zaprezentować moje Top 5 książek, niedługo pojawią się kolejne - obiecuję! No i w sumie patrząc na dzisiejsze książki - wszystkie posiadam na własność. Teraz zauważyłam, że każdy egzemplarz mam. Może opowiecie mi o swoich ulubionych książkach? Napiszcie je w komentarzach!
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

Fotografia 010



niedziela, 28 maja 2017

Wstrzymaj rzekę, pozwól mi spojrzeć w Twoje oczy

Też tak macie? Jak się wszystko sypie to na raz. Praca, szkoła, związek, przyjaźń, życie. Wszystko na raz się sypie. Nie jedno po drugim. Po prostu wszystko na raz. W jednej sekundzie całe Twoje dotychczasowe życie zmienia swój kierunek, w sumie traci jakikolwiek kierunek, po prostu przestaje istnieć wszystko na czym Ci zależało, co w Tobie tkwiło od wielu lat, o czym marzyłeś. Najgorsze jest to, że nawet jak coś osiągnąłeś to w tej sekundzie również to tracisz.

I teraz stańmy z myślą - JAK TO KURNA ODBUDOWAĆ.
Myśl mało motywująca. Jednakże jak zauważyliście ten blog nie należy do motywujących. W sumie wręcz przeciwnie. Jednakże jak się bardzo zgłębicie to w tym wszystkim odnajdziecie sens i iskrę, mały błysk, delikatny płomyk i nadzieję, na lepsze jutro.
A więc: Wstrzymaj rzekę, pozwól mi spojrzeć w Twoje oczy.


Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

środa, 24 maja 2017

Cause you're all I want

Spotkałam się twarzą w twarz z moją przeszłością. Wypowiedziałam kilka słów, bardziej lub mniej istotnych. Zrobiłam szklane oczy. Wypiłam jednego drinka, drugiego i trzeciego. Kiedyś miałam dar rozpoznawania dobra i zła, utraciłam go wraz ze złamanym sercem i duszą. Dziś stoję. Rozmawiam z przeszłością. Uśmiecham się do niej. Wspominam stare uśmiechy, potknięcia, pierwsze i ostatnie razy. Klaszczę w dłonie, rozśmiesza mnie. Jestem zadowolona. Dochodzimy do momentu, kiedy przeszłości opowiadam o teraźniejszości oczekując akceptacji i zrozumienia. Dostaję tylko negatywne fale, które odbijają się od mojego świeżo co odbudowanego serca. Odbudowanego to dużo powiedziane, sklejonego? Dlaczego przeszłość jest taka okrutna? Nawet teraz nie potrafi mieć serca i zachować się przyzwoicie, tak jak na czas przystało.
Boli mnie ta myśl. Dlaczego nie można po prostu zapomnieć o przeszłości i iść dalej? Tak po prostu, bez zbędnego bólu, myślenia i rozczarowań. Po co wspominać to co nam się nie udało, co się skończyło lub co gorsza, to co zrujnowało nam lepsze jutro? Dlaczego ludzie łatwiej myślą o przeszłości niż przyszłości? Dlaczego ja się do tych ludzi zaliczam? Wciąż siedzę nocami patrząc z mojego wielkiego okna w gwiazdy i myślę wszystko z serii "co by było gdyby". Dlaczego? Dlaczego nie mogę zamknąć oczu i nie myśleć? To by dużo ułatwiło. W sumie wszystko.

Samotność boli, strasznie boli. Co z tego, że masz tą osobę skoro nie może siedzieć obok Ciebie? A może ta osoba nie istnieje? A może nie wie o Twoim istnieniu? Dlaczego?  

"Cause you're all I want, You're all I need"
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

poniedziałek, 22 maja 2017

Top 5 utworów #4

Na Waszą prośbę przychodzę z kolejnym Top 5, w sumie często mnie o tę kategorię postów prosicie. Postaram się je wrzucać częściej. Kilka osób na grupie napisało mi, bym także dodała coś o grach i książkach - postaram się w najbliższym czasie zrealizować Waszą prośbę. Zapraszam oczywiście na wszystkie posty z tej serii i przypominam o ostatnim #3.
Varius Manx - Ruchome piaski
Nigdy nie byłam wielką fanką tego zespołu, no i w sumie tego rodzaju muzyki. Moja najstarsza siostra, która mnie wychowywała zawsze lubiła i chyba nadal lubi ich muzykę, dzięki temu oczywiście ja znam każdy ich utwór na pamięć. Jako, że przez ostatnie kilka miesięcy przeżyłam bardzo dużo - jak zauważyliście - tekst tej piosenki bardzo przypadł mi do gustu i jest w 100% osobisty. Myślę, że dziewczyną spodoba się!

Stereophonics - I wanna get lost with you
Piękna piosenka, bardzo romantyczna. W sumie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z jedną osobą i przede wszystkim, dlatego znajduje się na tej liście. Słuchając jej robi mi się aż cieplutko na serduszku. Myślę, że każda zakochana osoba powinna ją znać. No i każda osoba, która wierzy w prawdziwą miłość również. 

The Nighbourhood - Sweater weather
W sumie nie poznałam tego oryginalnego utworu jako pierwszy. Na sam początek usłyszałam cover Karoliny Baszak, w którym rzecz jasna się zakochałam. Dopiero niedawno postanowiłam odszukać oryginał, który równie jest idealny, choć nieco w innych klimatach niż podany przeze mnie cover. Warto sobie oba wykonania przesłuchać.

Fisz Emade Tworzywo - Ślady
Ostatnio jakoś bardzo polubiłam tę grupę. W sumie poznałam ich z rok temu? Zakochałam się w ich utworze "Biegnij dalej sam", który niestety nie znalazł się w żadnym Top 5, ale myślę, że to nadrobię. Ślady to utwór pełen rozczarowań i miłości, dziwne połączenie, ale idealne na samotne wieczory.

DiscoPogo - Underground 
Na sam koniec zostawiam coś najlepszego. W tej piosence się zakochałam, jak i w tym zespole. Bardzo polecam Wam każdy utwór w ich wykonaniu, mega chłopaki! W sumie odkąd znam ten kawałek i śpiewam go w domu to nawet moja przyjaciółka zaczęła już go nucić gotując ^^

Kurcze mam w głowie na prawdę dużo kawałków, które chce Wam polecić, czasu mi nawet nie starczy. Już się nie mogę doczekać kolejnego Top 5!
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

niedziela, 21 maja 2017

Złość - dobry odbiór radiowy | 21.05

1| Początek. Czasami wracam do wspomnień. Przypominam sobie dotyk jego zimnej skóry. Przypominam unoszący się kącik jego ust. Przypominam oczy, włosy, zapach, śmiech, płacz, gniew. Wszystko wraca. Fala po fali. Zaczynam żałować. Monotonia mnie zabija. Brak mi jego oddechu. Zaczynam czuć się winna. Za mało mówiłam. Za dużo mówiłam. Za bardzo walczyłam. Zbyt mało walczyłam. Za często płakałam. Brak mi było łez. Za mało byłam. Za mało kochałam. Za mało oddychałam.
Do Ciebie: Wtedy staje czas. W jednej sekundzie widzę wszystkie negatywne rzeczy, które mnie skrzywdziły. Całe te paskudne zło, które we mnie włożyłeś. Ten toksyczny ból. Ten smak rozpaczy i krzyk w mej głowie. Te toksyczne emocje. Może przyzwyczajenie i płacz. Zawzięty lęk. Nieistotne już korzenie powinny zostać już dawno wyrwane.

I właśnie dziś siedzę na naszym ogrodzie i tempie te chwasty. Żyj spokojnie. Nie martw się jutrem. Idź dalej. Stwórz nowe korzenie. Daleko. Jeszcze dalej. Tak bym nie słyszała Twojego oddechu.

"Pewnie boli Cię świadomość, że jestem Twoim najpiękniejszym powodem do żalu."

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

65 dzień | 21.05

2| Zastanawia mnie to, dlaczego jednego dnia czuję się na tyle oczyszczona, że nie mam w sobie bólu, tęsknoty (tej negatywnej), ani rozpaczy, a innego zaś czuję się taka słaba, że nie mogę nawet myśleć o tym, że mogę istnieć jutro, a co mówić już o mojej całej przyszłości?
Dziś jest dobrze. Na prawdę dobrze. Choć gdzieś w głębi duszy jestem zła to jednak mam dobry dzień. Nie żałuję. Nie płaczę. Nie przeżywam tak tego wszystkiego. Dzień 65 jest o wiele lepszy od innych dni. W sumie dziś jest najlepszy dzień. Uśmiecham się. Uśmiechałam. Kilka razy nawet w sumie. I myślałam. O wszystkim. O nim. O niej. O Tobie. O nim - jeszcze raz. Zapamiętam 65 dzień. Dziś jest dobrze. To dobry dzień.

"Żyje się tylko raz, ale jeśli zrobisz to dobrze to raz wystarczy."
Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

Zapach Twojej skóry | 21.05

3| Doszliśmy do numeru: trzy. Dzisiejsza seria jest dla mnie szczególnie ważna, gdyż przeżywam diametralne oczyszczenie, które z czasem sami zrozumiecie. Choć w sumie nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka, ale jednak zaczęłam oddychać. Oddycham pierwszy raz mocno. Nie wiedziałam, że można jeszcze tak oddychać. Jestem czysta. Jestem wolna.
No dobra, dobra. Zmiana sama się nie zrobiła. Dużo pracowałam. Nad sobą. Nad innymi. No i oczywiście miłość mi również pomogła, bo co jest piękniejsze od prawdziwej miłości? Moja miłość jest tak czysta, prawdziwa, nieskazitelna i najpiękniejsza na całym świecie - razy nieskończoność. Oddycham miłością. Jestem miłością. Będę miłością.

"Kocham najwspanialszą osobę na świecie - siebie"

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.co

czwartek, 18 maja 2017

Next to you

Dziś potrafię być szczęśliwa, choć przez chwilę. Boje się tego dnia, dzień który ma mi dać wszystko lub wszystko odebrać. No, ale cóż, czy może być gorzej niż teraz? Samotność nie jest tak łatwa jak się ludziom wydaje, a za razem nie jest tak ciężka, jak możecie się obawiać. Samotność to czas unikatowy, wykorzystywany w 100% tylko tak jak my sobie zapragniemy - czasami nie do końca, niestety - nie o wszystkim decydujemy my sami. Samotność może być tragiczna, smutna, śmiertlena, wysysająca każdy sok z naszego życia. Jednakże, gdy ją dobrze wykorzystamy może dać nam wiele owoców, takich z których możemy więcej soków wycisnąć.
Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian

wtorek, 16 maja 2017

Nadciąga deszcz

Poznałam imię. Trwało to imię przez chwilę przy mnie. Nie utraciłam go, po prostu zniknęło. Świat jest pełne imion. Zaczynających się na M, kończących na N. Takich, które zaczynają się na Z, kończą na K. I tych zaczynających się na Ł, kończących na Z. Losowe imiona? A może nie? Po świecie chodzi tak dużo imion, wypełnionych imion. Często łagodnych, czasem już mniej. Jest ich tak dużo. Do jednego imiona przysługuje przynajmniej kilka imion. Jeżeli jedno imię połączy się z drugim, co stanie się z resztą? Zostaną samotne do końca życia? A jeżeli jakieś imię nie odnajdzie nigdy drugiego imienia? Albo co gorsza - to imię go opuści?
"Nadciąga deszcz, na ulicach pusto robi się.
Zapada zmrok, a latarnie światłem gaszą mrok"
- Rojek 

Bywajcie!
Zdjęcie: Zbyszek Pocian
Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl