środa, 30 listopada 2016

W kącie mojego wielkiego łóżka


Lubię siadać sobie wieczorem w kącie mojego wielkiego łóżka. Na stopach mieć grube, zielone skarpetki (przy okazji moje ulubione). W ręku trzymać telefon i przeglądając na nim instagrama wyłączyć się. Może nie jest to użyteczna czynność, nie wnosi nic w moje życie, nie sprawia mi do końca radości i nie daje mi satysfakcji ze spędzonego w ten sposób czasu - jednakże lubię to. Lubię momenty w moim życiu, które sama sobie tworzę, spędzam ten czas samotnie zabijając go w jakikolwiek sposób chcę i nikt mnie nie ocenia, są to jedyne momenty w moim życiu w których nikt nie powie "Zrób coś użytecznego". Lubię momenty bezwładne, bezsensowne, bezcelowe, które mogę wymazać ze swojej głowy i udać, że tego w ogóle nie było.


Ty

piątek, 25 listopada 2016

Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś.


"Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś." - Wojaczek
Czasem wydaje mi się, że moje mówienie "Jestem romantyczką" jest tak samo kłamliwe jak postanowienia noworoczne. Sama nie wiem co znaczy być osobą romantyczną, dlaczego taką osobą może być człowiek, który lubi kwiaty, spacery nocą i dźwięk saksofonu, a nie taki co tego nie lubi? Jakie, są cechy osoby romantycznej? Poukładanie? Spokój duszy? Może zakochanie? Ale osoba "nie" romantyczna także może być zakochana? A czy osoba romantyczna może być nie spokojna, na przykład nadpobudliwa? Szufladkowanie się jest do kitu, ani nie pomaga człowiekowi odnaleźć samego siebie, ani nie umacnia jego duszy, a co gorsza czasami sprawia, że mamy mniemanie o sobie nijakie, czujemy się "nie oryginalni" jakkolwiek absurdalnie to brzmi.

piątek, 18 listopada 2016

Jesień - pora miłości

Od kiedy pamiętam jesień była dla mnie porą miłości, no i co to oznacza? Z początku uznałam, że jesienią jakoś zwracam uwagę na większą ilość par, które mnie otaczają niż inną porą roku. Nie mówię tutaj o mojej rodzinie czy przyjaciołach, raczej chodzi mi o ludzi, którzy mnie "mijają", ludzi z poza mojego życia. Patrzę na pary, które się przytulają, chodzą za rękę, całują się delikatnie czy muskają na przemian dłońmi swoją skórę. Jako romantyczka powinnam pozytywnie reagować na takie sytuacje czy gesty, jednakże ja wręcz przeciwnie reaguję, irytują mnie pary, które mnie mijają na chodniku, irytuje mnie fotografowanie takich ludzi, gdy przychodzą na sesje, irytują mnie ich spojrzenia, a najgorzej to irytują mnie myśli, które siedzą mi w głowie, gdy na nich patrzę. To także nie jest tak, że akurat teraz w moim życiu się coś stało i dlatego tak reaguję. Faktem jest, że dzieje się w moim życiu bardzo dużo rzeczy związanych ze "sprawami sercowymi", ale odkąd pamiętam miałam tak, że patrzyłam na inne pary i byłam zirytowana, często pracuję nad tym i staram się na zakochanych nie zwracać uwagi, jednakże tą cechę mojej osobowości ciężko dopracować, na prawdę ciężko.
Post o wadach? O miłości? Sama nie wiem, ale lubię te moje rozmyślanie na tematy mało ważne, ważne i ważniejsze.

Bywajcie!

środa, 2 listopada 2016

Rozterki

"Myślisz że jesteś w stanie przeżyć swoje życie w samotności. W ciemności. W zaciszu. Tak, wiem. Byłeś tam - próbując wmieszać się w świat tych zwierząt. I to sprawiło że poczułeś się upokorzony swoim błędem. I wróciłeś oszołomiony do domu. Nie czekając na nic, ale wyrafinowana samotność Twojego mieszkania wypluła cię z powrotem na ulice. Teraz jesteś zdesperowany. I potrzebujesz kontaktu z człowiekiem. I wtedy spotykasz mnie. I cały świat ulega zmianom." - Henry Rollins
Dawno mnie tutaj nie było. Każdy dzień tutaj jest jak tydzień w normalnym życiu. Czuję jakbym pomijała fragment mojego życia, zapomniała o nim tutaj wspomnieć. Nie chcę szufladkować bloga, ale powoli zaczynam nieświadomie to robić. Piszę tylko refleksje na różne tematy, ale szczerze? Nigdy wcześniej tak nie robiłam, a mogę z czystym sumieniem przyznać, że z chęcią w ten sposób właśnie piszę.
Ostatnio w moim żuciu - jak zawsze - dużo się dzieje. Praca, szkoła  - to się nie zmienia, na szczęście choć to. Nadal uczę się na informatyce, a pracuję jako amatorski fotograf. W takim razie co takiego się dzieje? Ludzie najczęściej to określają jako "sprawy sercowe". Nie powiem, że jest źle, czy, że jest dobrze po prostu ciągle to się zmienia. Ja i moja depresja (ona chyba już ma własną świadomość) uważamy, że to niezbyt dobrze na nas działa. Rozumiecie? Chciałabym po prostu już się ustabilizować. Nie mówię o zakładaniu rodziny czy coś z tych rzeczy, bo w żadnym przypadku nie jestem na to gotowa. Mówię tutaj o stabilności w miłości. Z miłością jest jak z życiem - wiecznie sprawia problem. Bez miłości jest beznadziejnie, po prostu koszmarnie, człowiek czuje się pusty od środka, próbuje nie być samotny, ale to przekracza jego ludzkie możliwości, jest rozdarty, próbuje załatać dziurę w swoim sercu oraz duszy, ale nie starcza mu siły, co jest komiczne, bo przecież jesteśmy tak inteligentnymi stworzeniami. Z drugiej strony mając miłość również jest problem, nie każda miłość jest dobra i odpowiednia. Ogólnie rzecz biorąc czasami chciałabym się skupić na innych sferach mojego życia. Odstawić serce na bok i popracować nad mózgiem, ale niestety jesteśmy tak skonstruowani, że serce to podstawa i rzadko kto potrafi zamienić kolejność działania.

A tak po za tym witajcie w Listopadzie. Mam nadzieję, że ten miesiąc będzie już lepszy. W marketach wystawili już na sprzedaż dekoracje świąteczne, komicznie to wygląda, bardzo komicznie. Dobranoc.

Bywajcie!
Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl