wtorek, 11 października 2016

Zacznij zmiany od siebie

Często słyszę, BA nawet bardzo często rozmowy ludzi w tramwaju, pociągu, autobusie, w sklepie czy na przystanku. Wy zapewne również często takie "pogaduchy" słyszycie. Najczęściej nie słucham takich rozmów, ponieważ po pierwsze to prywatne rozmowy, po drugie nie interesuje mnie co dane osoby nic dla mnie znaczące mówią, a po trzecie wolę spożytkować ten czas inaczej - choćby słuchając dobrej muzyki na słuchawkach. Ostatnio jednak często zdarza mi się usłyszeć kilka zdań najczęściej w tramwaju. Przygotowałam sobie w głowie przykład... oczywiście!
Około tydzień, max półtorej wstecz. Już nie pamiętam, gdzie jechałam i wydaje mi się, że nie jest to takie istotne. Przede mną siedziały dwie kobiety, mniej więcej miały po 30 lat (na oko). Nie wyróżniały się ani wyglądem, ani ubiorem, ani makijażem - najzwyklejsze kobiety, mogłabym rzecz, że z zachowania "matki polki". Obie miały przy sobie dziecko. Blondynka miała córkę na oko 6 letnią, a brunetka syna z 3-4 latka miał. Dzieciaki biegały pomiędzy ludźmi w tramwaju, krzyczały tak głośno, że nic nie słyszałam na słuchawkach i dlatego właśnie je ściągnęłam i mogłam usłyszeć rozmowę. Przez całe 10 minut mojej jazdy tramwajem one miały jeden jedyny temat do przegadania. Oczywiście tematem była mama Filipka (jest to chyba jeden z kolegów z przedszkola brunetki synka). Bardzo intensywnie mówiły jak to ona źle Filipka wychowuje, jakie błędy popełnia, zastanawiały się jak jej poradzić, by ten malutki Filipek nie był takim łobuzem i tak głośno nie hałasował w przedszkolu. Z tego "działu" przeszły na dział taty Filipka, który za dużo pracuje i może to jest kwestia tego, że jego dziecko jest rozpieszczone przez mamę. W ostatnich 3 minutach uznały, że mama Filipka ogólnie jest jakaś dziwna, na pewno przez to jak ją rodzice wychowali. I gdy miałam już coś powiedzieć to stało się coś "nieprzewidywalnego", synek brunetki wpadł na staruszka, który wstawał do wyjścia, a staruszek się zachwiał i uderzył głową o siedzenie - przykre, smutne, nic mu się nie stało. Ale chwilę przed moim przystankiem siedziałam z uśmiechem i to szerokim na twarzy, ponieważ w tym momencie 90% pasażerów tramwaju rozmawiało o tym jak blondynka z brunetką nie potrafią wychować dzieci. Śmieszy, po prostu śmieszy mnie ta sytuacja.

Nie chcę tutaj stroić wyrzutów z serii "Popatrz na siebie i nie oceniaj", bo myślę, że jednak mojego bloga czytają inteligentni odbiorcy, ale jak wspomniałam bawią mnie takie sytuacje i ostatni postanowiłam, że za każdym razem, gdy zobaczę lub usłyszę hipokrytę to powiem mu czy nawet jej o hipokryzji jaką stosuje w swoim życiu. Sami tego nie zobaczą - trzeba im pomóc!

Bywajcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest sprawdzany przed publikacją. Obraźliwe komentarze nie zostaną opublikowane.

Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl