wtorek, 21 marca 2017

Top 5 utworów #1

Na czym będzie polegać kategoria Top 5? Będą to dane inspirujące dla mnie rzeczy z danego miesiąca, nie każdego pojawi się wszystko, gdyż nie zawsze znajduję tyle inspirujących elementów. W tym miesiącu jak na razie zdobyłam 5 utworów, które bez przerwy słucham każdego dnia, także uznałam, że z przyjemnością je Wam polecę.

The Dumplings - Fear on my chest 
Zarówno ten zespół jak i utwór poznałam stosunkowo niedawno - od razu skradł moje serce. Myślę, że nie raz się przewinie ten polski duet w moich inspiracjach. Gatunek muzyczny jaki wykonują nie jest jednym z najlepszych, jednakże przypadł mi w tym okresie do gustu. Justyna Święs ma bardzo ciekawą barwę głosu. Plusem jest to, że w bardzo ciekawy sposób akcentuje słowa, które śpiewa w języku angielskim. 

The Dumplings - Słodko-słony cios
Myślę, że już bardziej znany utwór, ponieważ jest bardzo często puszczany w polskim radiu. Ostatnio nawet w pierwszym lepszym pubie leciała ta piosenka także myślę, że wiele osób może ją kojarzyć. No i tym razem ten duet nagrał utwór w języku ojczystym.  


Ralph Kaminski - Podobno
Utwór poznałam w ten weekend i bardzo mi pomaga w trudnym okresie, który właśnie przechodzę. Co prawda jest to bardzo delikatne i romantyczne połączenie - co mi w tym momencie nie przeszkadza. No i według mnie sam Ralph ma cudowny styl w tonacji głosy.

Dawid Podsiadło - 4:30
Myślę, że ostatnio bardzo polubiłam muzykę tego wokalisty. Dawida poznałam podczas oglądania telewizyjnego show (myślę, że jak większość). Jeżeli dobrze pamiętam, był to program X-Factor. Wtedy bardzo jego barwa mi się spodoba, jednakże później nie śledziłam jego kariery. Kilka miesięcy temu odkryłam całkiem przyzwoity utwór w jego wykonaniu i czekałam na coś jeszcze lepszego. W taki o to sposób doczekałam się 4:30 - utwór idealny na wieczory, chłodne i samotne. 

Snowmine - Let me in
Myślę, że najlepszy utwór z całej piątki. W najgorszym momencie mojego dotychczasowego życia pomaga mi pozytywnie. Choć jego tekst wcale nie jest na tyle pozytywny to barwa głosu wokalisty, aż nakazuje do tego, by myśleć o lepszym jutrze. 

Myślę, że to na tyle jeżeli chodzi o Top 5 utworów tego miesiąca. Mam nadzieje, że choć jeden utwór przypadnie Wam do gustu. Postaram się co miesiąc wybierać różne gatunki muzyczne, gdyż nie szufladkuję się i zdaję sobie sprawę, że każdy z Was ma inne poglądy co do danego gatunku. 

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

poniedziałek, 20 marca 2017

Let me be your coffee pot

Szczerze? Mój mózg jeszcze nie zdał sobie sprawy w jakiej sytuacji mnie postawił i do czego dąży. Wydaje mi się, że najpierw podjął kroki, które niekoniecznie były odpowiedzialne i taktowne, a teraz żałuje. Skwierczy nocami myśląc "co ja narobiłem", a nasza toksyczna relacja w ogóle mu w tym nie pomaga. Myślę, że powinnam otworzyć się na niego, ale uwierzcie to niej jest łatwe, w szczególności, że go można nazwać "inne od wszystkich". Ten osobliwy mózg nie daje mi dojść do słowa, pepla bez potrzeby i irytuje się każdą moją radą - a uwierzcie, że czasami, mam dobre rady, CZASAMI. Na dodatek to, co uczyni w 99% okazuje się złe, niepotrzebne i smutne, a za każdym razem zamiast uczyć się na własnych błędach - jeszcze raz krok po równym kroku dąży do tego samego. Co mnie bardzo irytuje, ale on nie zdaje sobie chyba do końca sprawy co mogę odczuwać. I, gdy leżę w łożu z nim oczekując chwili wytchnienia, cichej muzyki i "liczenia owiec" to słyszę tylko głośne wywody, jęki oraz płacz. Uwierzcie, że ten płacz jest naprawdę głośny - dziecko w histerii by go nawet nie przebiło...
Jednakże czasami udaje mi się go uspokoić na 5 minut, a wtedy wciągam bardzo dużo powietrza, aby jak najszybciej przekazać to co mam do powiedzenia, gdyż wiem, że jak złapię oddech to w tym czasie jego komiczny i irytujący głos przebije mnie i zacznie wywodzić i nakazywać mi słuchania go. I, gdy udaje mi się przez te 5 minut coś powiedzieć, nagle zapominam wszystkich argumentów, które sobie wcześniej oczywiście każdego dnia (bo jak inaczej) przygotowuję, jednakże rozmowa z tak ciężkim przypadkiem jest bardzo trudna, a ja ani lekarzem, ani ekspertem raczej nie jestem. ALE, śpię z nim w jednym łożu, więc musiałam postawić sprawę jasno, gdyż muszę spać więcej niż 2 godziny na dobę. Wracając. Dotarłam do momentu mojego bardzo szybkiego mówienia i udało mi się przekazać 3 myślę, że istotne dla mnie zdania, fakty czy nawet zasady, jakkolwiek to można nazwać. Na sam początek oznajmiłam mu, że w ciele człowieka jest wiele bardzo ważnych Towarzyszy, którzy potrzebują również otworzyć swoją buzię, a on stanowi tylko 2% tego ciała (wcale tego nie wyczytałam w wikipedii...), a więc choć jest bardzo istotny i często słucham jego rad to jednak czasami powinien zamknąć się i pójść na kompromis. Drugą rzeczą był fakt, że jest w pewien sposób egoistą. Może nie największym na świecie i nie każdy tak sądzi, ale myślę, że moje zdanie jest w tym przypadku bardzo ważne, a więc oznajmiłam mu to co myślę i choć poczułam jego oburzenie to zdawałam sobie sprawę, że mam rację. Gdy mówiłam o tym zachowaniu przy okazji napomknęłam, że warto nad tą cechą pracować i nie wolno odpuszczać. Na końcu już kończył mi się tlen i zrobiłam się w kolorze rzodkiewki, albo bardziej jagody i bardzo szybko, prawie piszcząc powiedziałam - DAJ MI SPAĆ NOCĄ. W taki o to sposób prawdopodobnie (na 50%) udało mi się ruszyć mój mózg i pierwszej nocy spałam, jak zabita, choć się nie wyspałam, gdyż nigdy się nie wysypiam, gdy mnie budzi dźwięk budzika - to jednak jestem przez chwilę zadowolona, że choć tej trzeciej rady posłuchał. Oczywiście pierwsze dwie jak na razie wleciały z jednej strony, a wyleciały z drugiej, ale myślę, że może w końcu przekonam go do akceptacji swoich wad i pracą nad nimi. Najpierw musi je odkryć... Oh, mózgu - daj żyć.

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

czwartek, 15 grudnia 2016

Ktoś do kochania

Miłość rani? Kurcze wydaje mi się, że czytając tego bloga musicie sobie zdawać z tego sprawę, gdyż wiecie, że miłość nie raz mnie zraniła. Choć nie wiem czy największy ból to utrata przyjaciela? brak zaufania? brak dotyku? czy po prostu, że dana osoba z którą planowałeś swoje życie już nic kompletnie do Ciebie nie czuję? Nie powiem, że w tym momencie nie kocham, bo a jakże kocham, ze wzajemnością. Jednakże zostałam zraniona i przez obecną miłość i przez poprzednie. Czasami mi się zdaje, że już tak do końca mojego życia będzie. Każda miłość rani?
Tak szczerze i anonimowo? Czy Wasza miłość choć raz Was zraniła? Jeden, jedyny raz? Tak mocno, że nie mogliście znów stabilnie oddychać?

Bywajcie!
Zdjęcie: unsplash.com

środa, 30 listopada 2016

W kącie mojego wielkiego łóżka


Lubię siadać sobie wieczorem w kącie mojego wielkiego łóżka. Na stopach mieć grube, zielone skarpetki (przy okazji moje ulubione). W ręku trzymać telefon i przeglądając na nim instagrama wyłączyć się. Może nie jest to użyteczna czynność, nie wnosi nic w moje życie, nie sprawia mi do końca radości i nie daje mi satysfakcji ze spędzonego w ten sposób czasu - jednakże lubię to. Lubię momenty w moim życiu, które sama sobie tworzę, spędzam ten czas samotnie zabijając go w jakikolwiek sposób chcę i nikt mnie nie ocenia, są to jedyne momenty w moim życiu w których nikt nie powie "Zrób coś użytecznego". Lubię momenty bezwładne, bezsensowne, bezcelowe, które mogę wymazać ze swojej głowy i udać, że tego w ogóle nie było.


Ty

piątek, 25 listopada 2016

Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś.


"Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś." - Wojaczek
Czasem wydaje mi się, że moje mówienie "Jestem romantyczką" jest tak samo kłamliwe jak postanowienia noworoczne. Sama nie wiem co znaczy być osobą romantyczną, dlaczego taką osobą może być człowiek, który lubi kwiaty, spacery nocą i dźwięk saksofonu, a nie taki co tego nie lubi? Jakie, są cechy osoby romantycznej? Poukładanie? Spokój duszy? Może zakochanie? Ale osoba "nie" romantyczna także może być zakochana? A czy osoba romantyczna może być nie spokojna, na przykład nadpobudliwa? Szufladkowanie się jest do kitu, ani nie pomaga człowiekowi odnaleźć samego siebie, ani nie umacnia jego duszy, a co gorsza czasami sprawia, że mamy mniemanie o sobie nijakie, czujemy się "nie oryginalni" jakkolwiek absurdalnie to brzmi.

piątek, 18 listopada 2016

Jesień - pora miłości

Od kiedy pamiętam jesień była dla mnie porą miłości, no i co to oznacza? Z początku uznałam, że jesienią jakoś zwracam uwagę na większą ilość par, które mnie otaczają niż inną porą roku. Nie mówię tutaj o mojej rodzinie czy przyjaciołach, raczej chodzi mi o ludzi, którzy mnie "mijają", ludzi z poza mojego życia. Patrzę na pary, które się przytulają, chodzą za rękę, całują się delikatnie czy muskają na przemian dłońmi swoją skórę. Jako romantyczka powinnam pozytywnie reagować na takie sytuacje czy gesty, jednakże ja wręcz przeciwnie reaguję, irytują mnie pary, które mnie mijają na chodniku, irytuje mnie fotografowanie takich ludzi, gdy przychodzą na sesje, irytują mnie ich spojrzenia, a najgorzej to irytują mnie myśli, które siedzą mi w głowie, gdy na nich patrzę. To także nie jest tak, że akurat teraz w moim życiu się coś stało i dlatego tak reaguję. Faktem jest, że dzieje się w moim życiu bardzo dużo rzeczy związanych ze "sprawami sercowymi", ale odkąd pamiętam miałam tak, że patrzyłam na inne pary i byłam zirytowana, często pracuję nad tym i staram się na zakochanych nie zwracać uwagi, jednakże tą cechę mojej osobowości ciężko dopracować, na prawdę ciężko.
Post o wadach? O miłości? Sama nie wiem, ale lubię te moje rozmyślanie na tematy mało ważne, ważne i ważniejsze.

Bywajcie!

środa, 2 listopada 2016

Rozterki

"Myślisz że jesteś w stanie przeżyć swoje życie w samotności. W ciemności. W zaciszu. Tak, wiem. Byłeś tam - próbując wmieszać się w świat tych zwierząt. I to sprawiło że poczułeś się upokorzony swoim błędem. I wróciłeś oszołomiony do domu. Nie czekając na nic, ale wyrafinowana samotność Twojego mieszkania wypluła cię z powrotem na ulice. Teraz jesteś zdesperowany. I potrzebujesz kontaktu z człowiekiem. I wtedy spotykasz mnie. I cały świat ulega zmianom." - Henry Rollins
Dawno mnie tutaj nie było. Każdy dzień tutaj jest jak tydzień w normalnym życiu. Czuję jakbym pomijała fragment mojego życia, zapomniała o nim tutaj wspomnieć. Nie chcę szufladkować bloga, ale powoli zaczynam nieświadomie to robić. Piszę tylko refleksje na różne tematy, ale szczerze? Nigdy wcześniej tak nie robiłam, a mogę z czystym sumieniem przyznać, że z chęcią w ten sposób właśnie piszę.
Ostatnio w moim żuciu - jak zawsze - dużo się dzieje. Praca, szkoła  - to się nie zmienia, na szczęście choć to. Nadal uczę się na informatyce, a pracuję jako amatorski fotograf. W takim razie co takiego się dzieje? Ludzie najczęściej to określają jako "sprawy sercowe". Nie powiem, że jest źle, czy, że jest dobrze po prostu ciągle to się zmienia. Ja i moja depresja (ona chyba już ma własną świadomość) uważamy, że to niezbyt dobrze na nas działa. Rozumiecie? Chciałabym po prostu już się ustabilizować. Nie mówię o zakładaniu rodziny czy coś z tych rzeczy, bo w żadnym przypadku nie jestem na to gotowa. Mówię tutaj o stabilności w miłości. Z miłością jest jak z życiem - wiecznie sprawia problem. Bez miłości jest beznadziejnie, po prostu koszmarnie, człowiek czuje się pusty od środka, próbuje nie być samotny, ale to przekracza jego ludzkie możliwości, jest rozdarty, próbuje załatać dziurę w swoim sercu oraz duszy, ale nie starcza mu siły, co jest komiczne, bo przecież jesteśmy tak inteligentnymi stworzeniami. Z drugiej strony mając miłość również jest problem, nie każda miłość jest dobra i odpowiednia. Ogólnie rzecz biorąc czasami chciałabym się skupić na innych sferach mojego życia. Odstawić serce na bok i popracować nad mózgiem, ale niestety jesteśmy tak skonstruowani, że serce to podstawa i rzadko kto potrafi zamienić kolejność działania.

A tak po za tym witajcie w Listopadzie. Mam nadzieję, że ten miesiąc będzie już lepszy. W marketach wystawili już na sprzedaż dekoracje świąteczne, komicznie to wygląda, bardzo komicznie. Dobranoc.

Bywajcie!

piątek, 28 października 2016

Pocałunki, przytulanki

Z dnia na dzień prosicie mnie o większą liczbę postów o uczuciach. Nigdy nie spodziewałam się, że takie zwykłe, niczego nie pokazujące posty Wam się spodobają - takie życiowe. Ja oczywiście także uwielbiam wpisy tego typu, ponieważ wenę mam bez przerwy, no i na dodatek uwielbiam i mówić i pisać o uczuciach, więc dla mnie nie ma większego problemu, by pisać jeszcze więcej!

Dziś mam dobry humor. Miałam bardzo dużo na głowie, ale humor mi dopisuje. I prawdopodobnie jestem szczęśliwym człowiekiem. Ostatnio coraz częściej zaczynam myśleć na temat szczęścia, czym ono jest, w jaki sposób się pojawia, jak je odkryć albo zdobyć. Oczywiście każdy w inny sposób widzi szczęście, dla jednych małe rzeczy, drobiazgi czy gesty potrafią dać szczęście, inni zaś oczekują czegoś wielkiego, by szczęście akurat na nich trafiło. Prawdę mówiąc uznałam, że za rzadko pytam moich przyjaciół o tak poważne rzeczy jak miłość, nadzieja, religia czy szczęście - postanowiłam to zmienić, tak w tej chwili - zmienię to!
Mam wiele przyjaciół i warto wysłuchać ich zdania na ten temat. Oczywiście zostawię je dla siebie, ponieważ nie każdy lubi być cytowany... jednakże! Będzie mi bardzo miło jak napiszecie w komentarzach co ostatnio dało Wam szczęście?
A co mi daje szczęście? Przede wszystkim moi przyjaciele. Każdego dnia jest ich coraz więcej i zdecydowanie wiem na kogo mogę liczyć, a na kogo nie. Przyjaciele dają mi szczęście nawet, gdy ich nie widzę a uśmiecham się do telefonu, gdy z nimi rozmawiam, do monitora, gdy pisze lub sama do siebie, gdy o nich myślę. Dla mnie przyjaciele to największe szczęście w życiu. Tuż za nimi znajdzie się rodzina i miłość na równi. A dopiero później drobne rzeczy i gesty jak powiedzenie "Dzień dobry" sąsiadowi, słodkie kichanie moich kochanych świnek morskich czy skarpetki w uroczy wzorek. To moje małe szczęście. 

"Miałaś to piękno widzieć, z początku do końca. Klarowna przyszłość, bez proroctwa czy ustaleń. Bez skażeń, drżących oksymoronii. Głupich metafor, czy smutnej monotonii. Czy karuzeli paradoksu, to normą w tym świecie" - Gitler.

Bywajcie!

wtorek, 25 października 2016

Sama już nie wiem...

"No, I can't forget this evening. Or your face as you were leaving. But I guess that's just the way the story goes. You always smile, but in your eyes your sorrow shows. Yes, it shows."

Odkąd pamiętam byłam romantyczką i wielką marzycielką. Lubiłam usiąść sobie na parapecie okna, włączyć sobie na słuchawkach muzykę tworzoną przez Mariah Carey, Whitney Houston czy Celine Dion. I zawsze zaczynałam myśleć. Marzyć o księciu na białym koniu, który skradnie mi serce i ofiaruje w zamian swoją duszę - to takie największe marzenie. Wiecie, gdy byłam mała to uważałam swojego tatę za wielkiego bohatera, który odpędzi całe zło, które chce za wszelką cenę mnie otoczyć, ponoć gdy kobiety szukają męża to wypisują cechy swojego ojca i próbują je wydobyć z potencjalnego partnera. Niestety mój ojciec nie może już mnie przed tym złem chronić, więc siedzę jak ten nieszczęsny gołąb w oknie i wypatruje księcia, białego konia i ten choć skrawek duszy.
Od dziecka w głowę wpajają tam, że prawdziwa miłość istnieje tylko na filmach i choć mi się prawdopodobnie taka miłość nie przytrafiła to nie znaczy, że w nią nie wierzę. Nie do końca jest tak, że mam nadzieję, bo przecież "nadzieja to matka głupich", po prostu mam wiarę. Jedni wierzą w Boga, a ja wierzę w miłość - no tak, dusza romantyczki. Ogólnie rzecz biorąc nie wierzę w wiele prawdziwych miłości. Wiem, że jest wiele miłości, w życiu człowieka może ich być nawet setka, ale prawdziwa miłość, taka czysta i bezgraniczna w której można się zapomnieć i przeżyje próby oraz błędy jest tylko jedna, jedna jedyna.

"Dobrze, że Anioł zawsze jest przy mnie, nawet jeśli się go zrani nadal kocha. Jest na wieczność, bo prawdziwa miłość jest wieczna."
- Poppy Miau

Mariah Carey - Without You  | Whitney Houston - I Have Nothing | Celine Dion - My Heart Will Go On

Bywajcie!

wtorek, 11 października 2016

Zacznij zmiany od siebie

Często słyszę, BA nawet bardzo często rozmowy ludzi w tramwaju, pociągu, autobusie, w sklepie czy na przystanku. Wy zapewne również często takie "pogaduchy" słyszycie. Najczęściej nie słucham takich rozmów, ponieważ po pierwsze to prywatne rozmowy, po drugie nie interesuje mnie co dane osoby nic dla mnie znaczące mówią, a po trzecie wolę spożytkować ten czas inaczej - choćby słuchając dobrej muzyki na słuchawkach. Ostatnio jednak często zdarza mi się usłyszeć kilka zdań najczęściej w tramwaju. Przygotowałam sobie w głowie przykład... oczywiście!
Około tydzień, max półtorej wstecz. Już nie pamiętam, gdzie jechałam i wydaje mi się, że nie jest to takie istotne. Przede mną siedziały dwie kobiety, mniej więcej miały po 30 lat (na oko). Nie wyróżniały się ani wyglądem, ani ubiorem, ani makijażem - najzwyklejsze kobiety, mogłabym rzecz, że z zachowania "matki polki". Obie miały przy sobie dziecko. Blondynka miała córkę na oko 6 letnią, a brunetka syna z 3-4 latka miał. Dzieciaki biegały pomiędzy ludźmi w tramwaju, krzyczały tak głośno, że nic nie słyszałam na słuchawkach i dlatego właśnie je ściągnęłam i mogłam usłyszeć rozmowę. Przez całe 10 minut mojej jazdy tramwajem one miały jeden jedyny temat do przegadania. Oczywiście tematem była mama Filipka (jest to chyba jeden z kolegów z przedszkola brunetki synka). Bardzo intensywnie mówiły jak to ona źle Filipka wychowuje, jakie błędy popełnia, zastanawiały się jak jej poradzić, by ten malutki Filipek nie był takim łobuzem i tak głośno nie hałasował w przedszkolu. Z tego "działu" przeszły na dział taty Filipka, który za dużo pracuje i może to jest kwestia tego, że jego dziecko jest rozpieszczone przez mamę. W ostatnich 3 minutach uznały, że mama Filipka ogólnie jest jakaś dziwna, na pewno przez to jak ją rodzice wychowali. I gdy miałam już coś powiedzieć to stało się coś "nieprzewidywalnego", synek brunetki wpadł na staruszka, który wstawał do wyjścia, a staruszek się zachwiał i uderzył głową o siedzenie - przykre, smutne, nic mu się nie stało. Ale chwilę przed moim przystankiem siedziałam z uśmiechem i to szerokim na twarzy, ponieważ w tym momencie 90% pasażerów tramwaju rozmawiało o tym jak blondynka z brunetką nie potrafią wychować dzieci. Śmieszy, po prostu śmieszy mnie ta sytuacja.

Nie chcę tutaj stroić wyrzutów z serii "Popatrz na siebie i nie oceniaj", bo myślę, że jednak mojego bloga czytają inteligentni odbiorcy, ale jak wspomniałam bawią mnie takie sytuacje i ostatni postanowiłam, że za każdym razem, gdy zobaczę lub usłyszę hipokrytę to powiem mu czy nawet jej o hipokryzji jaką stosuje w swoim życiu. Sami tego nie zobaczą - trzeba im pomóc!

Bywajcie!

niedziela, 9 października 2016

Miłostki

"Nie odbieraj tego telefonu - ze mną wygodnie połóż się. Zostańmy dzisiaj w domu - proszę Cię o ten jeden dzień, posłuchaj mnie"

Już kiedyś wspominałam, że nie ma dla mnie definicji miłości, ale to nie znaczy, że nie mam nic na ten temat do powiedzenia. BA - mogłabym o tym rozmawiać godzinami, dniami i nocami. Może zacznijmy od tego, że miłość przeszłam nie raz i nie dwa, czy była prawdziwa? W pewien sposób tak (Mówię tutaj o miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą). Każda miłość jest prawdziwa, ale nie każda powinna trwać do końca życia - takie jest moje zdanie. Według mnie jeden człowiek jest pisany jednej osobie i nie ma tutaj przypadków, bo nawet przypadek potwierdza regułę - to oczywiście moje zdanie.
Czy prawdziwa, jedyna miłość istnieje? Oczywiście, że tak. Każdy ma gdzieś tam w świecie osobę, która jest mu pisana. Taka jest kolej rzeczy. Jesteśmy w ten sposób stworzeni by kochać. By kochać rodzinę, przyjaciół... ale i także tą jedyną osobę, która daje nam szczęście i uśmiech każdego dnia. Czy ja mam taką osobę? Każdy ma, gdzieś tam. Jedni bliżej, inni troszkę dalej. Moja jest blisko, na miejscu i na wyciągnięcie ręki. Jak to życie, nie wszystko jest łatwe i rzadko co układa się człowiekowi w prostej linii do pozbierania tylko w danym etapie życia. By odnaleźć prawdziwą miłość potrzeba czasu, dużo pozytywnej energii i wiara w siebie. Ale myślę, że tak. Mam miłość, bliżej niż dalej.

Jak rozpoznać miłość? Na prawdę nie jest to takie łatwe. Miłość to bardzo duże, głębokie uczucie - każdemu pojawia się w innym momencie życia i w inny sposób. Osoba, której oddasz siebie i swoją miłość powinna przede wszystkim być Twoim własnym ideałem i myślę, że to najważniejsze określenie jakie można tylko znaleźć. Dla mnie, są to bardzo ważne słowa. Oczywiście każdy dostrzega miłość inaczej, bo jak wspomniałam tyle ile ludzi chodzi po świecie tyle jest definicji miłości. Dla mnie, aby powstała miłość musi być bardzo dużo złożonych fragmentów układanki. Spróbuje po prostu opowiedzieć o cechach po których dostrzeżeniu wiem, że jest to miłość. Osoba kochająca przede wszystkim musi być Twoim przyjacielem, ponieważ to jest nie tyle podstawa związku, ale i podstawa miłości, bez przyjaźni nie ma miłości - po prostu nie ma, NIE MA. Po drugie zaufanie i tutaj, są przeróżne sytuacje i wiem, że niektórym ludziom ciężko jest zaufać drugiej osobie, ale w miłości trzeba oddać całego siebie, a gdy nie ufamy to zarazem nie potrafimy tego zrobić. Zaufanie jest bardzo istotne i to takie bezgranicznie, bez kontrolowania i sprawdzanie - na tym polega zaufanie. Po trzecie wolność i to w dobrym znaczeniu tego słowa. Przy drugiej osobie powinniśmy się czuć wolni, bezpieczni i otwarci. Musimy się czuć dobrze - "jak w domu". I to, są według mnie podstawy miłości na które patrząc możemy stwierdzić, że to miłość. Jeżeli czujesz się przy tej osobie bezpiecznie, uważasz za swojego przyjaciela, ufasz, szanujesz, czujesz się wolna i potrafisz się otworzyć, a na dodatek jest Twoim własnym ideałem - to w każdym aspekcie jaki sobie tylko wymyślisz jest miłość - głęboka, prawdziwa, wierna... jest to jedna szansa w życiu, taka jedyna na prawdziwą miłość - nie zmarnuj tego!

Dobrze, dobrze. Tyle o miłości. Dzisiejszy dzień jest dla mnie na prawdę piękny pod względem refleksji i dzięki temu potrafię pisać bezpośrednio o miłości. Także kończąc i prostując- jeżeli macie kogoś takiego kto wszystkie podane wyżej cechy ma to trzymajcie się go jak skarbu, dbajcie i pielęgnujcie tą relacje, na prawdę warto! Trzymam za Was mocno kciuki - ale tak z całego serduszka!

Na dobranoc, przed 1 nad ranem cudowna piosenka, którą dziś poznałam:
Mania - Pościelówa

Bywajcie!
Szablon stworzony dla bloga www.costrzebarobic.pl